http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z kim walczą Polacy

Marcin Górka
2010-02-25, ostatnia aktualizacja 2010-02-25 12:10

Od siedmiuset do tysiąca talibów bije się z Polakami w afgańskiej prowincji Ghazni - wynika z danych zebranych przez naszą armię, do których dotarła "Gazeta". Na szczęście są to raczej odseparowane grupy dowodzone przez lokalnych watażków, choć coraz lepiej wyszkolone i uzbrojone

Polskie wojsko w prowincji Ghazni, Afganistan
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Polskie wojsko w prowincji Ghazni, Afganistan
SONDAŻ
Czy popierasz udział polskich sił w Afganistanie?

Tak
Nie
Uważam, że powinniśmy być w Afganistanie, ale nie uczestniczyć w misjach bojowych

Informacje te to efekt pracy m.in. polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, podsłuchów i informacji uzyskanych od Amerykanów.

Prawie wszyscy talibowie to mieszkańcy Ghazni, za której bezpieczeństwo odpowiada ponad 2-tys. polski kontyngent. Partyzanci zostali przeszkoleni przez pobratymców z Pakistanu i - rzadziej - najemników z krajów arabskich. Ci ostatni rzadko biorą udział w operacjach bojowych.

Najwięcej, czyli ok. tysiąca talibów, działa w Ghazni w okresie wiosenno-letnim - czasie tradycyjnej ofensywy partyzantów. Zimą liczba ta spada do najwyżej 700 albo nawet mniej - niektórzy wojskowi twierdzą, że talibów jest wówczas nie więcej niż 300. To nie tylko ideologiczni bojownicy walczący w imię dżihadu z rządem prezydenta Hamida Karzaja i zachodnimi wojskami, ale głównie lokalni watażkowie pilnujący własnych interesów oraz zwykłe bandy wymuszające haracze i napadające na wioski i karawany. Są mniej zorganizowani niż na południu Afganistanu w prowincjach Helmand czy Kandahar - tradycyjnych bastionach talibów.

Najlepsze rozeznanie w terenie nasza armia ma w okolicach polskich baz. Wiadomo że w rejonie samej bazy w stolicy prowincji Ghazni działa ok. 100-osobowa grupa talibów dowodzona przez mułłę Szer Aga, nr 2 na liście poszukiwanych osób w Ghazni. Jego ludzie uzbrojeni w broń maszynową, granatniki przeciwpancerne i moździerze działają w niewielkich grupach, organizując zasadzki na polskie patrole, podkładając miny i atakując posterunki afgańskiej policji.

Bardzo aktywna grupa ok. 100 talibów działa w dystrykcie Andar położonym na południe od Ghazni. Stara się ona kontrolować strategiczną drogę z Kabulu przez Ghazni do Kandaharu, na której ściąga haracze. Przeszkadzające im w tym wojska NATO talibowie nękają minami-pułapkami i zasadzkami. Polskie patrole były wielokrotnie atakowane w tym rejonie, w Andar zginął w grudniu 2009 r. w bitwie z talibami kpr. Michał Kołek. Szefem talibów w Andar był do niedawna zabity przez Amerykanów Hadżi Muhammad. Kto przejął po nim dowództwo - nie wiadomo.

Niewielkimi grupami talibów otoczona jest natomiast polska baza Warrior w dystrykcie Gelan. Cztery kilkunasto-, kilkudziesięcioosobowe oddziały "wstrzelały" się w bazę z moździerzy, które mocują na prowizorycznych prowadnicach albo po prostu kupie kamieni. W styczniu w rejonie Warrior wojskowi odkryli sieć podziemnych korytarzy, którymi talibowie podchodzili na pozycje do strzelania.

- Działają w kilkuosobowych grupach - mówi nam jeden z polskich żołnierzy z tej bazy. - Sam widziałem, kiedy odkryliśmy minę-pułapkę, jak nagle w stronę wioski zaczęli odchodzić spokojnie mężczyźni, którzy pewnie zorganizowali tam zasadzkę. Broń zostawili, więc nie można było im udowodnić, że są wrogami.

Wreszcie aktywnym rejonem działania talibów jest dystrykt Adżrijstan. To tu w zasadzce zginął latem zeszłego roku kpt. Daniel Ambroziński.

Polska armia wkroczyła do Adżrijstanu podczas nocnego desantu wiosną ubiegłego roku i od tej pory stacjonuje tam polski posterunek. Zastąpił posterunek afgańskiej policji, którą talibowie wycięli w pień. Nasze wojsko planuje, że po umocnieniu się w samej stolicy Adżrijstanu Sangin rozszerzy swoje wpływy, wypuszczając coraz liczniejsze patrole w głąb dystryktu.

Kto nominalnie dowodzi wszystkimi talibami w Ghazni? Wojskowi wymieniają nazwisko mułły Nasira, który został mianowany partyzanckim gubernatorem prowincji. - Jego wpływy i pozycja są jednak dyskusyjne. Jest w kontakcie z przywódcami talibów, ale już raz był dyscyplinowany i upominany za zbyt małą aktywność - mówi nam płk Piotr Łukasiewicz, pełnomocnik szefa MON ds. Afganistanu. Mułła Nasir najprawdopodobniej ukrywa się w południowym dystrykcie Nawa. Polskie wojsko w nim nie działa, operacje prowadzą tam Amerykanie.

- Tak naprawdę nie panowaliśmy i nie panujemy całkowicie w żadnym z dystryktów, z wyjątkiem samego miasta i okolicy bazy Ghazni - mówi nam jeden z polskich dowódców. - Z naszych informacji wynika zaś, że talibowie doskonalą techniki ataku i unowocześniają miny-pułapki.

Najbliższy rok ma być przełomowy dla losów afgańskiej wojny. Polski kontyngent zostanie wzmocniony do 2,6 tys. żołnierzy, a siły zachodniej koalicji w sumie o ponad 40 tys. - do 150 tys.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':