O zamordowanie Mahmuda Al-Mabhuha, łącznika Hamasu, który w styczniu b. r. został uduszony w pokoju hotelowym w Dubaju, jest już podejrzanych 26 osób posługujących się europejskimi paszportami.
Wcześniej
policja ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich twierdziła, że zabójców było 11: sześciu fałszywych Brytyjczyków, troje fałszywych Irlandczyków, fałszywy Niemiec i fałszywy Francuz.
Teraz dołączyło do nich kolejnych 15 osób, z których sześć miało paszporty brytyjskie, cztery irlandzkie, dwie francuskie, a trzy - australijskie. Trwa ustalanie czy także te paszporty zostały sfałszowane.
Dubajska policja od początku podejrzewała, że Al-Mabhuha, który organizował przerzuty broni z Iranu do Strefy Gazy, zamordował izraelski wywiad Mossad. - Jeśli dowiedziemy, że tak było, wydamy nakaz aresztowania premiera Izraela Beniamina Netanjahu i przekażemy go Interpolowi - zagroził komendant policji.
Rządy Wielkiej Brytanii, Irlandii i Francji zażądały wyjaśnień od ambasadorów Izraela w Londynie, Dublinie i Paryżu. Szef brytyjskiego
MSZ David Milliband domaga się od Izraela współpracy w śledztwie, a brytyjskie media spekulują, że ta sprawa mocno popsuje stosunki Wielkiej Brytanii z Izraelem.
Chociaż Izraelczycy nie przyznają się do zabójstwa, wczoraj szefowa izraelskiej opozycji Tzipi Livni powiedziała, że nieważne kto stoi za zabiciem Al-Mabhuha, liczy się, że w ogóle został zamordowany.