Zna pani biskup Polskę? - Nigdy nie byłam. Ale wiem, że poprzedni papież pochodził z Polski.
Dla tradycyjnego Polaka pani wybór na biskupa Sztokholmu w listopadzie był szokiem. Na forach internetowych znalazłam komentarze w rodzaju: "Czy jesteśmy na Marsie?" oraz "Luter przewraca się w grobie".
Mamy pierwszego na świecie biskupa lesbijkę! - Jest już drugi przypadek, w Los Angeles. Z początku grudnia.
Co pani czuje, gdy słyszy takie uwagi? Jest pani przykro? A może uważa pani, że to zabawne? - To w ogóle nie jest zabawne. Przykro mi z powodu takiej reakcji, a przecież tak żyje wielu ludzi.
W Sztokholmie to nic wielkiego. Zostałam wybrana przez księży oraz przez laikat nie dlatego, że jestem lesbijką. Z innych powodów. Pytają mnie o to wyłącznie zagraniczni dziennikarze.
Jak próbowałaby pani wytłumaczyć tradycyjnemu katolikowi, że homoseksualizm nie jest grzechem? - Zapytałabym go, gdzie znalazł passus mówiący o tym, że nim jest.
Chociażby w Księdze Kapłańskiej Starego Testamentu jest mowa o tym, że mężczyzna nie będzie obcował z mężczyzna, bo to obrzydliwość. Ale najbardziej rozpowszechnionym argumentem przeciwko homoseksualizmowi jest chyba historia Sodomy i Gomory. - W Biblii można znaleźć argument na prawie wszystko.
Również na to, że dobrze jest mieć niewolników. Albo żeby nie akceptować ludzi o innym kolorze skóry.
W Księdze Rodzaju jest mowa o mieszkańcach Sodomy, którzy wtargnęli do domu Lota i chcieli uprawiać seks z jego gośćmi.
Tylko że kilka linijek niżej jest także mowa o tym, że Lot proponuje im swoje córki. To miało być według niego lepsze.
Ten fragment jednak już jest pomijany w dyskusjach.
Dla mnie ta historia nie traktuje o tym, co dzisiaj rozumiemy przez homoseksualizm. Nie ma nic wspólnego ze związkiem osób tej samej płci, który ostatnio zaakceptował szwedzki
Kościół. Związkiem dorosłych ludzi, którzy się kochają i chcą razem spędzić życie.
Powinniśmy być krytyczni wobec Pisma Świętego? - Biblia to nie jest książka, która spadła z nieba. To nie zbiór przepisów. Nie można jej używać jak książki kucharskiej: trochę tego, szczyptę tego, dużo tego.
To księga napisana przez zwykłych ludzi, którzy opowiadają w niej o tym, jak wierzą w Boga, jak go sobie wyobrażają.