Jeśli jednak szczęścia zabraknie i samochód zostanie uszkodzony w pośniegowej wyrwie, warto postarać się, żeby to instytucja odpowiedzialna za zły stan nawierzchni poniosła konsekwencje zdarzenia, przynajmniej finansowe. Kosztów naprawy auta jego właściciel nie musi ponosić sam. Są na to dwa sposoby.
Pierwszy - koszty naprawy pokryje ubezpieczyciel, z którym kierowca zawarł umowę ubezpieczenia samochodowego. Warunek: pakiet ubezpieczeniowy musi obejmować nie tylko obowiązkowe OC, ale także dobrowolne autocasco (AC).
Kierowcy niechętnie korzystają z tego rozwiązania, ponieważ wiąże się to z utratą lub obniżeniem zniżek ubezpieczeniowych.
Drugi - za naprawę zapłaci sprawca zdarzenia, czyli w tym przypadku zarządca dziurawej drogi. Większość takich instytucji (np. starostwo, burmistrz lub wspólnota mieszkaniowa) jest ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej (OC) i z tego właśnie ubezpieczenia pokrywa koszty wypadków.
Uwaga! Nie można liczyć na uzyskanie odszkodowania zarówno ze swojego AC, jak i z OC zarządcy drogi. Za jedną szkodę należy się jeden zwrot kosztów. Nie może ona być „naprawiona w podwójnej wysokości” (jedno odszkodowanie każą nam zwrócić).
Wypłata z AC właściciela auta Procedura uzyskania takiego odszkodowania jest stosunkowo prosta, choć jak niemal w każdym przypadku wszystko zależy od tego, jakie postanowienia znalazły się w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU). Jeśli nie przeczytaliśmy wcześniej dokładnie tych warunków (a prawie na pewno nie), lepiej zebrać dowody potwierdzające naszą wersję zdarzenia, czyli oświadczenia świadków, zdjęcia.
Pierwszy krok to zgłoszenie ubezpieczycielowi szkody, na przykład osobiście lub telefonicznie. Ubezpieczyciel wypyta o okoliczności, w jakich doszło do zdarzenia, zażąda także pokazania dokumentów, np. prawa jazdy. Wyznaczony przez zakład ubezpieczeń rzeczoznawca obejrzy samochód i oceni szkody.
Ubezpieczyciel zwraca całkowity koszt naprawy albo jego część (określoną w OWU). Bardzo często zwrot kosztów ograniczony jest np. do 70 proc. wartości szkody. Wtedy, niezależnie od tego, na ile zostanie ona wyceniona, właściciel uszkodzonego auta dostanie tylko te 70 proc.
Uwaga! W takiej sytuacji o pozostałe 30 proc. kosztu naprawy można się zwrócić do ubezpieczyciela zarządcy fatalnej drogi (jak to zrobić - piszemy niżej).
Odszkodowanie może być rozliczone dwojako. Jego wysokość rzeczoznawca określi w tzw. sposób kosztorysowy, czyli np. za urwane koło przyznaje określoną sumę; wtedy właściciel auta nie ma obowiązku przedstawiania ubezpieczycielowi rachunków. Może też zwrócić taką sumę, jaka widnieje na rachunkach z warsztatu. Niektóre ubezpieczenia - to raczej rzadkość - pokrywają także dodatkowe wydatki, np. na holowanie auta albo na wynajęcie wozu zastępczego, ale już nie np. utracone zarobki.
Uwaga! Wszystkie ważne informacje i zasady są zawarte w OWU; zakres ubezpieczenia ma też wpływ na wysokość składki.
Właściciel auta może ułatwić sobie życie, zostawiając je w warsztacie i zlecając wypłatę odszkodowania bezpośrednio wykonawcy naprawy. Trzeba się zastanowić, czy warto w ten sposób załatwić sprawę. Często bowiem wycena rzeczoznawcy różni się znacznie od ceny określonej w warsztacie (cena warsztatowa jest niższa).
Czasami (zależy to od wariantu ubezpieczenia) klient nie musi przedstawiać żadnych rachunków za naprawę; wówczas wycena szkody przygotowywana jest na podstawie obowiązujących cenników i taką kwotę dostaje właściciel auta.
Wypłata z OC zarządcy drogi Dowody. W tym przypadku „ofiara wypadku” na pewno będzie musiała znacznie bardziej się postarać, żeby przekonać zakład ubezpieczeń do swoich racji, zebrać znacznie więcej dowodów, żeby bezsprzecznie udowodnić zaniedbanie i winę zarządcy drogi. Tak więc od razu po nieszczęśliwym zdarzeniu na drodze trzeba zająć się gromadzeniem dowodów.
1. Najbardziej bezsprzecznym i przekonującym dla ubezpieczyciela dokumentem jest protokół sporządzony na miejscu wypadku przez policję albo straż miejską. Warto więc ją wezwać, choć wiadomo, że oczekiwanie na przyjazd trochę potrwa.
2. Potwierdzić naszą wersję wypadku mogą zeznania świadków. Przechodnie, inni kierowcy - dobrze namówić ich do poświadczenia okoliczności wypadku, spisania oświadczenia.
3. Bardzo przydatnym dowodem są zdjęcia, także te zrobione telefonem komórkowym. Może się zdarzyć tak, że fotografie samej dziury i uszkodzenia samochodu ubezpieczyciel zakwestionuje, twierdząc np., że to nie ta dziura. Warto więc też sfotografować dłuższy odcinek ulicy, na której wszystko się zdarzyło; to uprawdopodobni okoliczności, pozwoli zidentyfikować miejsce. Dobrze jest też sporządzić mapkę najbliższej okolicy, szkic sytuacyjny.