Koncern chce się zająć produkcją prądu, pod koniec zeszłego roku utworzył więc spółkę PGNiG Energia. Ma ona budować elektrownie i elektrociepłownie opalane gazem, a także biogazownie.
Prezesem PGNiG Energia został 51-letni Zygmunt Strubiński. - Nie znam go i nic o nim nie wiem - przyznał "Gazecie" szef rady nadzorczej koncernu prof. Stanisław Rychlicki. Nic dziwnego, bo prezes PGNiG Energia przez ostatnie ćwierć wieku pracował w żerańskiej Fabryce Samochodów Osobowych.
Kto mu zaproponował fotel prezesa w spółce PGNiG? Sam Strubiński nie chciał o tym rozmawiać z "Gazetą". Zwrócił się o pytania e-mailem, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Czasu na rozmowę z "Gazetą" o tej nominacji nie znalazł też wczoraj prezes PGNiG Michał Szubski.
Na Żeraniu nie mają wątpliwości. - Zygmunt Strubiński wszystko zawdzięcza Waldemarowi Pawlakowi. Są kolegami co najmniej od czasu studiów na Politechnice Warszawskiej - powiedziało nam kilka osób z FSO.
Kiedy w latach 1993-95
Waldemar Pawlak był premierem, Strubiński był wiceszefem jego sekretariatu. Potem obaj zasiadali w radzie towarzystwa ubezpieczeniowego Florian. Tę firmę założyły ochotnicze straże pożarne, których związkowi prezesuje Pawlak. A gdy ochotnicze straże pożarne powołały spółkę, by zarabiać na loteriach - jej prezesem został Strubiński.
Od lat zasiada także w zarządzie fundacji Partnerstwo dla Rozwoju założonej przez Franciszka Mleczkę, głównego doradcę Pawlaka w połowie lat 90. Pawlak był w radzie tej fundacji.
W 2005 r. Strubiński ubiegał się o mandat poselski z listy
PSL, ale do Sejmu nie wszedł. Parę miesięcy temu krążyły pogłoski, że zostanie wiceprezesem Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która podlega Ministerstwu Gospodarki.
Czy fotel prezesa w spółce PGNiG Strubiński także zawdzięcza Pawlakowi? Wczoraj prosiliśmy wicepremiera o rozmowę w tej sprawie. Bez skutku.
W FSO wielkiej kariery Strubiński nie zrobił. Działał w tamtejszej "Solidarności" na początku lat 90., potem był dyrektorem personalnym, a następnie szefem kilku spółek FSO. - To bardzo ambitny człowiek. Z perspektywy czasu uważam, że pracę w związku traktował jako trampolinę do dalszej kariery - powiedział nam Jerzy Woźniak, były szef "S" w FSO, a obecnie wiceprzewodniczący Regionu Mazowsze. - Nie oceniam go dobrze jako menedżera. Zanim przyszedł do związku, zajmował się silnikami samochodowymi i może byłoby z niego więcej pożytku, gdyby przy tym pozostał.
Strubiński likwidował cztery spółki żerańskiej fabryki, a ostatnio prezesował spółce FSO w Grójcu produkującej fotele do aut. Zanim w połowie 2009 r. odszedł z Grójca, zapowiedział zwolnienie 40 proc. pracowników.