http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

O Katyniu zgodnie i po cichu

Marcin Wojciechowski
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 00:01

Przez cały weekend trwały gorszące spory o to, czy do Ambasady Rosji w Warszawie dotarł list, w którym prezydent Lech Kaczyński wyraził chęć wzięcia udziału w kwietniowych uroczystościach w Katyniu

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
Nie byłem na dniu otwartym w ambasadzie. Nie wiem, czy jej szef Władimir Grinin został źle zrozumiany przez dziennikarzy, czy rzeczywiście powiedział, że takiego listu nie było. Mniejsza o to. Szef BBN Aleksander Szczygło nie powinien jednak pozwalać sobie na sugestię, że ambasador obcego państwa dezinformuje polską opinię publiczną.

Katyń to zbyt delikatna sprawa, by prowadzić wokół niej polityczne rozgrywki. Po raz pierwszy premier Rosji chce być gospodarzem uroczystości katyńskich. Po raz pierwszy zaprosił tam swego polskiego kolegę. To szansa na zamknięcie najbardziej bolesnej kwestii w stosunkach polsko-rosyjskich.

Po ludzku rozumiem, że Lech Kaczyński chce być w Katyniu. I powinien tam być, bo jest prezydentem. Rolą dyplomatów jest znalezienie takiej formuły, by mu to umożliwić. Polska elita powinna zgodnie i w spokoju ustalić, w jakim składzie chce być w Katyniu i w jakiej formule. I dopiero potem rozmawiać o tym z ambasadą Rosji. Po cichu, a nie poprzez media. Takie są elementarne reguły dyplomacji. Kto je łamie, pokazuje, że nie jest profesjonalistą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':