http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie drażnić Łukaszenki

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 19:15

Unia Europejska obstaje przy polityce kija i marchewki wobec Aleksandra Łukaszenki. - Nie rozmawialiśmy o sankcjach wobec Białorusi - przyznała wczoraj unijna szefowa dyplomacji Catherine Ashton.

Brak twardych decyzji UE wobec Mińska zadowala polską dyplomację, która wciąż nie rezygnuje z prób ułożenia się z władzami Białorusi. - Zależy nam na zmianie polityki Białorusinów, a nie na osobistej satysfakcji z powodu pryncypialnych potępień, nakładania sankcji czy zrywania stosunków. Dlatego nie cofamy się po pierwszych trudnościach - tłumaczył Radosław Sikorski po posiedzeniu szefów MSZ krajów UE w Brukseli.

Jedynym konkretem jest decyzja ministrów UE, że "przegląd stosunków" między Unią i Białorusią zostanie przeprowadzony nie w październiku, lecz zapewne już w kwietniu. To od tej oceny będzie zależeć, czy sankcje dyplomatyczne wobec Białorusi (głównie odmowa przyznania wiz UE ponad 40 notablom) pozostaną zawieszone. Aleksander Łukaszenka ma jeszcze dwa miesiące na decyzję, czy kontynuować, czy zarzucić represje, czyli zmusić UE do użycia kija bądź marchewki.

Sikorski, który referował wczoraj w Brukseli prześladowania polskiej mniejszości, wspominał o unijnych środkach nacisku na Mińsk (m.in. wpływ na decyzje MFW o pożyczkach, pomoc finansowa UE), ale nie były one tematem dyskusji ministrów. Wprawdzie niektóre kraje chętnie potępiłyby Łukaszenkę, zamroziły stosunki z Białorusią i pod tym pretekstem zarzuciły unijne programy wspomagania reform na obszarze poradzieckim (które drażnią Moskwę), ale wczoraj nikt nie wysuwał głośno takich pomysłów.

- Sprawę Białorusi, wciągania jej do Partnerstwa Wschodniego, demokratyzacji pilotuje od kilku lat Polska. Pozostawiamy jej inicjatywę. Nie chcecie sankcji, to na razie o nich nie mówimy - tłumaczy francuski dyplomata.

Catherine Ashton, która w imieniu całej UE potwierdziła zaniepokojenie sytuacją Polaków na Białorusi, obiecała szybkie rozmowy z Mińskiem o naszych rodakach. Prawdopodobnie już w czwartek spotka się w Kijowie z szefem białoruskiej dyplomacji Siarhiejem Martynauem przy okazji inauguracji kadencji prezydenta Wiktora Janukowycza.

W tej sytuacji główny ciężar wypowiedzenia prawdy o Łukaszence spada na Parlament Europejski, który w środę przyjmie rezolucję ostro potępiającą prześladowania Polaków. Taka unijna dwutorowość, która opiera się na pragmatyzmie ministrów i na pryncypialnym podejściu europosłów, była zamiarem Warszawy.

Szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys spotka się dziś z szefem europarlamentu Jerzym Buzkiem oraz komisarzem UE ds. polityki sąsiedztwa Sztefanem Fuele. W europarlamencie Borys będzie gościć wspólnie z przywódcą białoruskiej opozycji Alaksandrem Milinkiewiczem, co ma pokazać, że prześladowania ZPB to część represji wobec wszystkich Białorusinów pragnących demokracji.

Szefowie dyplomacji rozmawiali też o staraniach, aby Bruksela stała się celem pierwszej podróży zagranicznej nowego prezydenta Ukrainy. Kiedy Janukowycz pojawi się już w Brukseli, może otrzymać ogólny harmonogram dochodzenia do ruchu bezwizowego z UE, o co zabiegają Polacy. Unia będzie także kusić Janukowycza obietnicami wsparcia dla pożyczek m.in. z MFW dla Ukrainy w zamian za konkretne reformy gospodarcze.

•  Tematem szczytu ministrów była również niedawna nominacja nowego ambasadora UE w Waszyngtonie Joao Vale de Almeidy. Zdaniem m.in. Szwedów jego kandydatury Ashton nie skonsultowana z wszystkimi krajami. - Jestem przekonany, że takie kontrowersje już się nie powtórzą - mówił min. Sikorski.

Andżelika Borys u prezydenta

Przed wyjazdem do Brukseli przewodniczącą ZPB przyjął prezydent Lech Kaczyński. - Polska broni na Białorusi nie tylko rodaków, ale zasad - mówił po spotkaniu prezydent. Stwierdził, że prawa obywatelskie dotyczą nie tylko mniejszości, ale także działaczy opozycji, a te nie są na Białorusi przestrzegane.

Kaczyński przypomniał, że w sprawie Polaków wysłał list do prezydenta Łukaszenki. Dodał, że nie jest to jednak tylko sprawa Polski, ale wymaga ona też solidarności całej Unii.

Z kolei Borys przypomniała, że represje wobec Polaków trwają od 2005 r.: - Wtedy byliśmy przedstawiani jako ci, którzy chcą doprowadzić na Białorusi do sytuacji drugiego Kosowa, teraz oskarża się nas o to, że chcemy zepsuć dialog Białorusi z Polską i UE. Chcemy dialogu z Unią, cały czas o nim mówimy.

Dziękując za poparcie Lechowi Kaczyńskiemu, stwierdziła, że jest ono bardzo ważne, bo dla wielu Polaków na Białorusi jest on również ich prezydentem.

pw

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':