To wnioski z poniedziałkowej dyskusji ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich w Brukseli na temat sytuacji na Białorusi w związku z ostatnią falą represji wobec działaczy polskich w tym kraju. - Przeglądu, który początkowo był planowany w październiku dokonamy w kwietniu. Gdyby szykany i represje były kontynuowane, to wiemy, jakie mogą być wyniki tego przeglądu - oświadczył po zakończeniu posiedzenia Sikorski. Nie chciał mówić o przywróceniu ewentualnych sankcji przeciwko Białorusi. - Są politycy, którzy wolą używać mocnych słów. Ja chcę osiągać skutki, tak by
Białoruś zmieniła politykę - podkreślił.
W ubiegłym tygodniu, w rozmowie z "Gazetą" Marszałek Bronisław Komorowski mówił, że w stosunkach z Białorusią Polska powinna grać na dwóch fortepianach. I widać, że ta taktyka jest realizowana. Rząd zachowuje w sprawie Białorusi powściągliwość, choć wcześniej polski Sejm przyjął ostre stanowisko, zapowiadające możliwość powrotu do polityki sankcji w stosunkach z Białorusią. Podobnie na forum Unii. Ministrowie spraw zagranicznych reagują spokojnie, ostrzejszej reakcji możemy się spodziewać po Parlamenciie Europejskim.
Sikorski podkreślał wczoraj, że w dyskusji spotkał się z wyrazami solidarności i zrozumienia polskiego stanowiska ze strony partnerów w UE. - Nie było ani jednego głosu nawołującego do zerwania stosunków z Białorusią i powrotu do poprzedniego stanu - powiedział.
Choć ministrowie nie przyjęli po dyskusji formalnego stanowiska ws. Białorusi, to szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton wyraziła w imieniu UE zaniepokojenie sytuacją na Białorusi w związku z ostatnimi represjami wobec działaczy polskich, oceniając ją jako "krok wstecz". Zastrzegła jednak, że na razie nie rozważano przywrócenia sankcji przeciw reżimowi Alaksandra Łukaszenki. Zapowiedziała, że spotka się z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Siarhiejem Martynauem w czwartek w Kijowie przy okazji zaprzysiężenia nowego prezydenta Ukrainy, by porozmawiać o sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi.
Prezydent Kaczyński solidaryzuje się ze Związkiem Polaków Kiedy w Brukseli kończyło się spotkanie ministrów państw Unii, w Polsce prezydent
Lech Kaczyński przyjął Szefową Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelikę Borys. - To mój obowiązek jako prezydenta Rzeczypospolitej i jest dla mnie rzeczą oczywistą, że taką pełną solidarność muszę wyrazić. Chcę wezwać Unię do solidarności. Solidarności, która jest naszym rodakom, ale w ogóle tym wszystkim, którzy chcieliby zmian na Białorusi, niezmiernie potrzebna - oświadczył prezydent Kaczyński. Zaznaczył, że Polska broni nie tylko swoich rodaków, ale także zasad, które są z punktu widzenia systemu wartości Unii uniwersalne i podstawowe: broni społeczeństwa obywatelskiego, w ramach którego jest miejsce i są prawa dla mniejszości narodowych oraz swoje prawa ma również opozycja.
Borys dziękowała prezydentowi za wyrażenie solidarności. - Ma to ogromne znaczenie dla tysięcy Polaków i nie tylko, którzy dzisiaj walczą o swoje prawa, o prawa do normalności - podkreśliła.
Z listem w obronie polskich działaczy wystąpił wczoraj do komisarza ds. praw człowieka Rady Europy Thomasa Hammarberga polski Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Prosi o wydanie oświadczenia, nawiązującego do wydarzeń na Białorusi. Ocenia, że represjonowanie i zastraszanie mniejszości narodowych może być powodem opóźnienia członkostwa Białorusi w Radzie Europy.