http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Od kul NATO giną afgańscy cywile

Mariusz Zawadzki
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 17:38

Co najmniej 27 afgańskich cywilów zginęło w trzech minibusach ostrzelanych przez lotnictwo NATO. Rząd w Kabulu alarmuje, że takie niewybaczalne pomyłki podburzają miejscową ludność przeciw żołnierzom zachodniej koalicji

Zaledwie trzy dni temu prezydent Afganistanu Hamid Karzaj wystąpił w parlamencie ze zdjęciem ośmioletniej sieroty, której 12 krewnych zginęło w ataku rakietowym w prowincji Helmand, mateczniku talibów. Od ponad tygodnia trwa tam największa ofensywa sił koalicji od amerykańskiej inwazji w 2001 r. - Wzywam żołnierzy NATO, żeby starali się unikać niewinnych ofiar! - dramatycznie apelował Karzaj, trzymając w ręku fotografię dziewczynki.

Ostatni tragiczny nalot nie ma nic wspólnego z ofensywą w Helmandzie. Na głównej szosie sąsiedniej prowincji Uruzgan żołnierze NATO zlokalizowali w niedzielę trzy furgonetki i uznali, że jadą nimi talibowie. Tymczasem znajdowało się w nich 42 cywilów, w tym kobiety i dzieci. W nalocie zginęło co najmniej 27 z nich, a 12 zostało rannych.

- Jesteśmy głęboko zasmuceni tragiczną stratą ludzkich istnień - mówił generał Stanley McChrystal, dowódca sił koalicji w Afganistanie. - Zdajemy sobie sprawę, że takie wypadki podkopują naszą wiarygodność i zdwoimy wysiłki, żeby ją odzyskać.

Po ostatniej serii pomyłek NATO, której najbardziej krwawym akordem było zabicie przez Niemców około 140 cywilów w prowincji Kunduz we wrześniu ub.r., McChrystal znacznie zaostrzył procedury kontrolne poprzedzające decyzję o bombardowaniu. Jednak ich interpretacja zależy w dużym stopniu od dowódców na polu walki - np. w Iraku żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej (obecnie walczący w Helmandzie) łatwiej podejmowali decyzje o bombardowaniach niż inne jednostki.

W zeszłym roku w Afganistanie zginęło około 2,4 tys. cywilów - najwięcej od początku wojny. Nie wszyscy byli ofiarami bomb NATO-wskich. Choćby wczoraj we wschodnim Afganistanie samobójca wysłany przez talibów zdetonował bombę na zebraniu miejscowej starszyzny, zabijając 14 osób, w tym przywódcę plemiennego hadżiego Zamana Gamszarika, który wsławił się męstwem w walkach z armią radziecką w latach 80.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':