http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komu ja ją pokazałam?

Piotr Pacewicz
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 15:12

Lupie pozwala się prowadzić próby latami, pozwala się przerywać pracę na rzecz innych planów (wtedy teatr stoi), pozwala się przerywać próby z powodu chorej rodziny. Aktorzy nie przyjmują innych propozycji, czekają i oczywiście się nie buntują. - rozmowa z Joanną Szczepkowską

Joanna Szczepkowska i Małgorzata Braunek podczas przedstawienia ''Persona. Ciało Simone'' w reżyserii Krystiana Lupy
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Joanna Szczepkowska i Małgorzata Braunek podczas przedstawienia ''Persona...
Piotr Pacewicz: Tydzień po premierze "Persony. Ciało Simone" po kilku gwałtownych zwrotach akcji Krystian Lupa wyrzucił cię jednak z przedstawienia!

Joanna Szczepkowska: Napisał krótki list, który dostałam w sobotę po trzecim spektaklu. On sam już wyjechał do Madrytu. Zwalnia mnie nie za "gest"...

Pokazanie gołej dupy tydzień temu na sobotniej premierze

- ...tylko za "paraliż partnerskiej relacji" i "brak prywatnego wkładu w postać" na trzech kolejnych spektaklach. Inaczej mówiąc, za efekt artystyczny. Dziwne, bo moja gra nie różniła się dosłownie niczym od tej, jaką przedstawiłam na jedynej całościowej próbie, jaką mieliśmy przed premierą. A wtedy Lupa płakał ze wzruszenia. Jeśli chodzi o "partnerską relację", to z całym naciskiem prosił, żebyśmy z Małgorzatą Braunek stanowiły "byty osobne" - i byłyśmy na tych szczątkowych próbach bytami osobnymi. W Łodzi, gdzie zagraliśmy inną jego sztukę "Wymazywanie", w krótkiej rozmowie upewnił się, czy ja chcę to dalej grać, i zapewnił, że on tego chce. To było tuż po premierze.

Co się więc stało?

- Teraz uznał, że artystycznie i duchowo odbiegam od zespołu.

Może odbiegasz?

- Zwykła manipulacja. Inna rzecz, że w "więziach", jakie powstawały po godzinach prób, jakoś byłam pomijana. W liście jest też ręczny dopisek, że nie ma w nim mowy o wszystkich powodach. Nic nie rozumiem.

Choć zwolniona, grasz dalej.

- Tylko do niedzieli [21 lutego]. Na widowni w sobotę czułam dziwne napięcie - to dla mnie nowość, gdy część ludzi demonstracyjnie przytupuje, toczy butelki po podłodze i wychodzi, a część słucha w skupieniu. A ja po prostu gram. I jak to bywa przy tak niedopróbowanych rolach, ze spektaklu na spektakl coś się wyjaśnia, coś się buduje. Ale już się nie zbuduje.

Rozmawiałaś jeszcze z Lupą? Z kimś z zespołu? Z Małgorzatą Braunek, z którą grasz w parze? 

- Z Lupą już nie. Małgorzatę Braunek przeprosiłam zaraz po premierze. Od razu jej powiedziałam - nie gadajmy, nie chcę cię zarażać swoimi wątpliwościami. Zresztą uważam jej istnienie sceniczne za bardzo interesujące.

Zostałaś odstawiona do kąta? 

- Nie żałuję, tak powinno być. Ale trzeba mnie było zwolnić dyscyplinarnie.

Za dupę?

- Tak, a nie z rzekomych powodów artystycznych. Ja bym zwolniła natychmiast za coś takiego. Bo według mnie artysta musi się mieścić w konwencji, a kiedy pozwala sobie na przekroczenie granic, przestaje być artystą.



Czy na premierze pokazałaś gołą dupę ad hoc, czy to było zaplanowane? 

- Premiera była w sobotę [14 lutego]. W piątek pomyślałam, że trzeba coś takiego zrobić, ale do samego wejścia na scenę o 10 wieczorem w sobotę nie byłam pewna, czy się odważę. Jednak słuchając przez głośnik tekstu sztuki Krystiana Lupy, nabierałam pewności, że choć będzie to dla mnie piekielnie trudne, to trzeba to zrobić. Właśnie teraz. 

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    38 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':