Jak przypomniał w Radiu ZET minister Graś, aneks do raportu o likwidacji
WSI, który znajdował się w kancelarii premiera po ustąpieniu rządu Jarosława Kaczyńskiego, został w ostatniej chwili wycofany z niej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - W ustawie znajduje się zapis, że jego treść może znać prezydent i premier, nie jest napisane, że Kaczyński - argumentował Graś.
Aneks do słynnego raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych przygotował
Antoni Macierewicz. Miał on zawierać kolejne doniesienia o przestępstwach WSI. Prezydent utajnił jednak dokument, argumentując, że zawiera zbyt wiele stwierdzeń o charakterze publicystycznym.
"Gazeta" pisała w czwartek o dotychczasowych wynikach śledztw, jakie prokuratura wszczęła w sprawach WSI. Choć złożono aż 401 doniesień, do tej pory nikogo nie skazano, a prowadzonych jest tylko 46 spraw. Nadal jednak w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego przechowywana jest część dokumentów WSI, a prezydent dysponuje wspomnianym aneksem.
Rzecznik Graś stwierdził też, że wie, iż większość doniesień nie dotyczyła "zbrodni" WSI jak handel bronią czy udział w mafii paliwowej, jak twierdził
PiS, ale sprawy obiegu dokumentów tajnych.
W sobotę jeden z rozważanych przez Platformę kandydatów na prezydenta tej partii Bronisław Komorowski stwierdził, że likwidacja WSI i opublikowanie raportu było "ekscesem bez precedensu" - pierwszym przypadkiem, gdy rząd ujawnił własne tajne służby. Marszałek Sejmu Komorowski dodał też, że znaczna część aneksu była wymierzona w niego.