"Gazeta" ma film, który nagrały latem ubiegłego roku polskie stacje radiolokacyjne. Jak ustaliło wojsko, rosyjski samolot rozpoznawczy typu Su-24MR obserwował ćwiczenia naszych żołnierzy na poligonie w Wicku Morskim koło Ustki. Zdaniem przedstawicieli naszej armii Rosjanom chodziło o zbadanie charakterystyki pracy radarów.
Po ujawnieniu nagrania
MON nabrał wody w usta. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprawą zajmowała się specjalna wojskowa komisja. Uznała, że był to drobny incydent, i nawet nie powiadomiła o nim szefa MON Bogdana Klicha.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych też milczy.
- Polska jest w centrum zainteresowania rosyjskiego wywiadu, ponieważ jesteście w UE i NATO, macie duże wpływ na Ukrainę oraz Gruzję, czyli tradycyjne strefy wpływów Rosji. Rosjanie nigdy nie przyznają się do tego, że szpiegują - komentował w
TVP Info Siergiej Trietiakow, były zastępca szefa wywiadu w rosyjskiej misji przy ONZ, a obecnie współpracownik amerykańskiej
CIA.
- To, że się obserwujemy, nie jest takie istotne. Tak się po prostu działa. Mogę powiedzieć, że nasze służby skutecznie kontrolują działalność rosyjskiego wywiadu w Polsce - zapewniał w tym samym programie były szef Urzędu Ochrony Państwa gen. Gromosław Czempiński.
Incydent komentowali w radiowej "Trójce" politycy.
Jarosław Gowin (PO) stwierdził, że na pewno podjęto działania w sprawie samolotu szpiegowskiego, ale opinia publiczna z uwagi na bezpieczeństwo państwa nie powinna znać szczegółów.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra (PiS) stwierdził, że w sprawie szpiegowskiego samolotu powinna odbyć się sejmowa debata. - Powinniśmy wiedzieć, czy polskie niebo jest dobrze chronione, czy szpiedzy wyciągają z naszego kraju jakieś informacje? - dopytywał Putra.
- Minister obrony narodowej powinien w tej sprawie przedstawić wyczerpujące informacje - stwierdził lider Lewicy Grzegorz Napieralski. Dodał, że Sejm powinien o takich incydentach dowiadywać się nie z mediów, ale od szefa MON.