Prowadzącymi w nowym paśmie audycji publicystycznych, jak napisała "Rzeczpospolita", mają być: Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Daniel Passent z "Polityki", Andrzej Jonas, redaktor naczelny "Warsaw Voice", oraz być może Stanisław Janecki, b. redaktor naczelny "Wprost". W piątek program będzie miał aż dwóch gospodarzy. W tych rolach czwórka z "Rzeczpospolitej":
Bronisław Wildstein, Marek Magierowski, Tomasz Wróblewski i Rafał A. Ziemkiewicz.
Jak Sobala to uzasadnia? - Chciałbym, żeby w "Trójce" brzmiał głos mądry i niejednostronny - mówi.
Sobala pod koniec grudnia zastąpił dyrektor Magdę Jethon. Na stanowisko rekomendował go
PiS, bo w myśl podziału wpływów między PiS i
SLD, czyli członków medialnej koalicji, Program 3 przypadł partii braci Kaczyńskich. Prezes
radia Jarosław Hasiński (z rekomendacji lewicy) uzasadniał nominację dla Sobali tym, że będzie on w stanie zrobić coś, czego Jethon by nie potrafiła: zmniejszyć koszty i zwolnić blisko połowę zespołu dziennikarskiego, czyli 30-40 osób.
Dziennikarze w "Trójce" są oburzeni: - Sobala, przyjmując nowych współpracowników, te koszty zwiększa. Sobala oddaje program ludziom spoza "Trójki", i to w większości o zdeklarowanych propisowskich poglądach. A przy milczącej aprobacie lewicy programowo skręca na prawo - mówi jeden z dziennikarzy.
- Każdy szef ma prawo wprowadzać na antenę nowe programy - mówi Jerzy Sosnowski, gospodarz m.in. "Klubu Trójki" i tymczasowy szef związku zawodowego dziennikarzy i pracowników "Trójki" - ale jak zatrudnianie siedmiu nowych współpracowników ma się do koniecznych radykalnych oszczędności? Postulat, by na antenie Programu 3 były reprezentowane różne opinie, trudno uznać za rewolucyjny, bo "Trójka" robi to od lat. Decyzję Sobali, by oddać godzinny program ludziom spoza "Trójki" i - w niektórych przypadkach - bez radiowego doświadczenia traktujemy jako wotum nieufności dyrektora Sobali wobec zespołu. Nowi prowadzący jako gospodarze programu dostaną nieskrępowaną możliwość narzucania swoich opinii. A sposób prezentowania poglądów przez niektórych z nich nie jest dialogowy, bo osoby o odmiennych poglądach dyskwalifikują jako gorsze moralnie.