http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Policja w Lubuskiem: Dwa gwałty są zmyślone

Maja Sałwacka, Zielona Góra
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-02-21 17:57

Portrety pamięciowe podejrzanego/podejrzanych o napady na kobiety w Zielonej Górze, Świdnicy i Lubsku
Portrety pamięciowe podejrzanego/podejrzanych o napady na kobiety w Zielonej Górze, Świdnicy i Lubsku
Fot. Policja

Policja twierdzi, że dwie kobiety, które 12 lutego zgłosiły, że napadł na nie gwałciciel, kłamały.

ZOBACZ TAKŻE
Policjanci z Zielonej Góry poszukują seryjnego gwałciciela (lub gwałcicieli). Do 12 lutego miał na koncie cztery napady, dwie kobiety zgwałcił. Tamtego dnia rano policjanci dostali sygnał z oddalonego o 35 km Krosna Odrzańskiego. Gwałciciel miał zaatakować, gdy 40-letnia kierowniczka zmiany w markecie szła do pracy. Kobieta opowiada, że bandyta uderzył ją, brzytwą pociął jej ręce, gdy zasłaniała twarz. Kopnęła napastnika i uciekła do kiosku. Sprzedawczyni ją wpuściła, zadzwoniły po policję.

W sobotę policjanci ogłosili, że kobieta historię wymyśliła. Uważają, że sama okaleczyła sobie ręce.

Fałszywym alarmem nazwali też zgłoszenie z pobliskiego Leśniowa Wielkiego, które otrzymali dwie godziny po zgłoszeniu z Krosna. 22-latka opowiadała, że bandyta ją zgwałcił i pociął nożem jej nogi. Miał odjechać białym golfem lub corsą.

- Policjanci potraktowali oba zgłoszenie bardzo poważnie. Rozpoczęto pościg i blokadę. Na miejscu pracowała grupa operacyjno-śledcza i psycholog - opowiada Agata Sałatka z lubuskiej komendy policji. - W końcu pokrzywdzone same przyznały się, że historie z napadami wymyśliły.

Dlaczego kobiety kłamały? Tego śledczy nie mówią oficjalnie. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że kobita z Leśniowa dowiedziała się o napadzie w pobliskim Krośnie z mediów. I liczyła na to, że historia z gwałtem pomoże jej w sprawie, którą ma o ograniczenie praw rodzicielskich do dwójki dzieci.

Kilka dni temu zadzwoniła na policję z fałszywym zgłoszeniem mieszkanka Gubina. Chciała pozbyć się w ten sposób niechcianego gościa. Postawiła na nogi około stu policjantów.

Był też telefon od mieszkanki Gozdnicy, która zażartowała sobie z policjantów, bo była pijana. Sprawy oceniają teraz prokuratorzy. Niewykluczone, że kobiety dostaną zarzut fałszywego zawiadamiania o przestępstwie.

Policjanci wycofali portrety pamięciowe sporządzone na podstawie zeznań z Krosna i Leśniowa. Nadal obowiązują trzy pierwsze rysopisy dostępne na stronach internetowych policji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':