http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Afganistan rozbił holenderski rząd

tobi
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-02-21 16:33

Holenderski rząd premiera Jana Petera Balkenendego upadł w sobotę z powodu sporu o przedłużenie misji wojskowej w Afganistanie

Premier Jan Peter Balkenende ogłasza upadek swojego rządu
AP/Evert-jan Daniels
Premier Jan Peter Balkenende ogłasza upadek swojego rządu
SERWISY
Holandia utrzymuje blisko 2-tys. kontyngent w prowincji Uruzgan, gdzie podczas misji rozpoczętej w 2007 r. zginęło już 21 Holendrów. Chadecki premier Balkenende zamierzał wycofać się ze składanych od dwóch lat obietnic, że żołnierze wrócą do domu już w 2010 r. Ten pomysł doprowadził jednak do buntu jego centrolewicowych koalicjantów z partii PVDA i rząd rozpadł się w sobotę nad ranem.

O losie kontyngentu przesądzi dopiero nowy rząd Holandii, który powstanie po przedterminowych wyborach planowanych na maj, które wymusił upadek Balkenendego rządzącego od 2002 r. Wprawdzie jego chadecka partia CDA pozostaje faworytem sondaży, ale sprawa wycofania wojsk z Afganistanu może jej zaszkodzić w kampanii wyborczej. Dlatego Balkenende już wczoraj zapewnił, że żołnierze wrócą do kraju "tak, jak planowano", o ile nie zdarzą się jakieś specjalne wydarzenia.

Zagraniczne misje wojskowe stały się ostatnio w Holandii bardzo drażliwym tematem, a parlament rozważał nawet powołanie komisji śledczej w sprawie decyzji Balkenendego dotyczących inwazji na Irak.

Niedawny raport niezależnej komisji, którą powołano na życzenie parlamentu, zarzucił bowiem premierowi polityczne poparcie dla "nieuprawnionej wojny" w Iraku (Holandia zaangażowała się wojskowo dopiero po upadku Saddama Husajna) oraz nieinformowanie posłów o "bardzo zniuansowanych" sprawozdaniach holenderskiego wywiadu na temat stanu irackich badań nad bronią atomową. Komisja przekonywała, że tych danych wywiadowczych nie sposób byłoby użyć jako argumentu na rzecz wojny.

Holenderski kryzys rządowy to kolejny przejaw gwałtownie malejącego poparcia europejskiej opinii publicznej dla afgańskiej wojny. Dlatego udział amerykańskich żołnierzy w siłach koalicji w Afganistanie wzrósł od 2006 r. z 50 proc. do 70 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':