http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fryderyk Chopin chce zostać Twoim przyjacielem na Facebooku. Musisz potwierdzić, że znasz Fryderyk

Miłada Jędrysik
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-26 13:49

Dostałam maila: "Fryderyk Chopin chce zostać Twoim przyjacielem na Facebooku. Musisz potwierdzić, że znasz Fryderyk". Tych, co internetu nie znają i się go boją, taka wiadomość utwierdziłaby zapewne w przekonaniu, że świat zwariował

Wciąż pokutuje - również w mediach - przekonanie, że sieć kradnie nam czas, że odcina od rzeczywistości. Naukowcy już tak nie myślą. Nie ma przeciwieństwa "realne-wirtualne". Po drugiej stronie, przy innym komputerze siedzi inny człowiek. Kolega, który zapytał mnie, co to takiego Facebook, kiedy mu wytłumaczyłam, jak działa serwis społecznościowy, mądrze stwierdził: "aha, to twój świat". Tam są moi przyjaciele, znajomi. Rozmawiamy, wymieniamy linki do artykułów, zdjęcia, filmy. Dzielimy się tym, co naszym zdaniem zasługuje na uwagę. Kłócimy się i kochamy. Żyjemy. A i tak najbardziej lubimy spotykać się "w realu".

Raport „Młodzi i media” , który na naszych łamach podsumowuje Mateusz Halawa, pokazuje świat, w którym sposób komunikowania się i korzystania z kultury zmienił się diametralnie. Dla polskich licealistów wszystko jest w zasięgu ręki. Miłośniczka Herzoga ma wszystkie jego filmy. Ściągnięte z sieci. Nie przeszkadza jej, że w jej mieście nie ma dyskusyjnego klubu filmowego. Należy do klubu skupiającego tysiące miłośników twórczości reżysera - internetowego forum.

Adam Leszczyński pisze o innym aspekcie naszego nowego społecznego życia - grodzonych osiedlach. Socjolog Jacek Gądecki napisał o nich fascynującą książkę. Tu mowa nie o łączeniu, ale o dzieleniu. Na początku wolnego rynku zachwyciliśmy się nimi, nie zdając sobie sprawy, że to znak urbanistyczno-społecznej choroby. Braku wiary w państwo (które w powszechnym poczuciu nie jest w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa), nieufności wobec innych, wyścigu o prestiż. W zamkniętych osiedlach więzy sąsiedzkie są zredukowane do minimum, od świata zewnętrznego oddziela nas szlaban przy wejściu. Pocieszające, że - jak pisze Leszczyński - jesteśmy ich wad coraz bardziej świadomi.

No to przyjąć do znajomych tego Fryderyka, czy nie? Nie znam człowieka...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':