http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka boi się silnego Związku Polaków

Rozmawiał Wacław Radziwinowicz
2010-02-20, ostatnia aktualizacja 2010-02-19 17:04

Powinna powstać białorusko-unijna "mapa drogowa", spis tego co powinien zrobić Mińsk i co dostanie w zamian od Brukseli. Tylko tak można przekonać reżim, że bez przestrzegania praw człowieka nie będzie współpracy ekonomicznej - mówi Alaksandr Milinkiewicz, przewodniczący opozycyjnego Ruchu "Za Wolność"

Aleksander Milinkiewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Aleksander Milinkiewicz
SERWISY
Wacław Radziwinowicz: Na Białorusi są chyba organizacje nie tylko polskiej mniejszości narodowej....

Alaksandr Milinkiewicz: Tak, jest ich bardzo wiele. Mają swoje związki Litwini, Ukraińcy, Żydzi czy Azerowie.

Nie słychać jednak o tym, by reżim je prześladował, tak jak od lat bardzo konsekwentnie prześladuje Polaków.

- Organizacje innych mniejszości są małe, słabe. A Związek Polaków na Białorusi w czasach, kiedy kierował nim Tadeusz Gawin, poprzednik obecnej prezes Andżeliki Borys, liczył ok. 30 tys. członków. To w naszym kraju niesamowite - to największa nie tylko mniejszościowa, ale w ogóle społeczna organizacja. Ogromna siła.

Wy dziś w Polsce mówicie, że reżim prezydenta Aleksandra Łukaszenki represjonuje Polaków. To nie do końca prawda. Dla władz straszne jest przede wszystkim to, że w ich kraju tysiące ludzi zjednoczyło się w strukturę niezależną od państwa, które nie jest w stanie decydować, kto nią kieruje. Ten strach rośnie jeszcze bardziej teraz, na rok przed wyborami prezydenckimi, i reżim bezwzględnie niszczy wszystko, co niezależne i może się wtrącić do polityki.

Chce pan powiedzieć, że Związek Polaków jest organizacją polityczną?

- Przeciwnie. Pamiętam, kiedy Gawin pięć lat temu odchodził ze stanowiska prezesa ZPB, chciał, by na jego miejsce przyszła właśnie Borys. Bo to nauczycielka, spokojna, zrównoważona, bez ambicji politycznych. Wydawało się, że władze powinny się na nią zgodzić.

W 2005 r. białoruskie władze odmówiły uznania wyboru Borys i utworzyły konkurencyjny Związek Polaków na Białorusi ze swoimi ludźmi na czele. Od tego czasu reżimowa organizacja systematycznie przejmuje majątek ZPB, ma już m.in. 14 z 16 Domów Polskich. Swoim brutalnym postępowaniem władze sprawiły, że Borys, chcąc nie chcąc, stała się bojową działaczką.

- Tak, bo Andżelika, jak wszyscy na nią mówimy, ma swoją godność, honor. Nie daje się poniżać.

"Sowietskaja Biełoruś", główny organ reżimowej propagandy, napisał przedwczoraj, że prezes Borys trzeba wygnać z kraju, bo inaczej nie będzie w nim spokoju. Czy rzeczywiście grozi jej banicja?

- Nie. Uważam, że to właśnie ona może okazać się górą i władze w końcu zarejestrują kierowany przez nią Związek Polaków na Białorusi...

Przecież Mińsk nie chce zarejestrować Związku, nawet pod inną nazwą, właśnie dlatego, że na jego czele stoi bojowa Borys.

- Nie tylko ZPB. Rejestracji nie może doczekać się Białoruska Chrześcijańska Demokracja, bo szefuje jej niezłomny Paweł Siewieriniec. Władze odmawiają też uznania Młodego Frontu, bo tam również są mocni przywódcy.

A co mogłoby zmienić stanowisko władz?

- Twarda i konsekwentna polityka UE wobec reżimu. Europa powinna uparcie zmuszać Mińsk do przestrzegania praw człowieka, choćby prawa do rejestrowania wszelkich organizacji, które nie łamią przepisów i nie chcą działać w podziemiu. Mojego ruchu Za Wolność władze też za nic nie chciały rejestrować, a Bruksela w końcu je do tego zmusiła.

Sądzi pan wciąż, że dialog Europy z Mińskiem może dać pozytywne rezultaty?

- Mówienie, że dialog nie zdał egzaminu, jest głupotą. Wrześniowe sondaże pokazały, że 44 proc. Białorusinów jest za szybkim wstąpieniem naszego kraju do UE, a mniej, bo 38 proc., za Związkiem Białorusi i Rosji. To efekt dialogu i tego, że dzięki niemu nasza propaganda o Europie nie mówi wyłącznie źle. Zaczęły się u nas reformy gospodarcze, to też wpływ Unii. W telewizji mamy dziś więcej historii, kultury białoruskiej, języka białoruskiego. Mam wrażenie, że dzięki kontaktom z Brukselą rządzący naszym krajem zaczęli rozumieć, że więcej szans i możliwości otwiera przed nimi Unia niż Moskwa.

Jak więc Unia Europejska powinna układać swe relacje z Mińskiem?

- Nie przerywać dialogu. Ale twardo trzymać się dwóch zasad. Po pierwsze - nie może być żadnych kompromisów dotyczących praw człowieka. Po drugie - powinna powstać białorusko-unijna "mapa drogowa", spis tego, co powinien zrobić Mińsk i co dostanie w zamian od Brukseli. Tylko tak można przekonać reżim, że bez przestrzegania praw człowieka nie będzie współpracy ekonomicznej.

Białoruski ambasador oskarża Polskę

To polskie władze podzieliły Polaków na Białorusi na swoich i cudzych - oświadczył w piątek ambasador Białorusi w Polsce Wiktar Hajsionak w rozmowie z nadającym z Białegostoku Radiem Racja.

- Naszym obywatelom narodowości polskiej odmawia się wiz pod pretekstem, że stanowią jakoby zagrożenie dla konstytucyjnego ładu Polski, a w istocie dlatego, że należą do prawowitego Związku Polaków na Białorusi - powiedział ambasador.

Białoruski rząd za legalne władze Związku uznaje Stanisława Siemaszkę i jego współpracowników wybranych do zarządu we wrześniu 2009 r., nie zaś Andżelikę Borys, która została jego prezeską w maju zeszłego roku. Zdaniem ambasadora frakcja Borys celowo prowokuje konflikty, by "podsycić zainteresowanie swoją osobą władz polskich i nie stracić ich wsparcia finansowego".

Rozłam na dwa kierownictwa polskiej organizacji datuje się od jej zjazdu w marcu 2005 r., na którym prezeską została Borys. Mińsk nie uznał tego wyboru - zjazd powtórzono, a prezesem został Józef Łucznik, czego z kolei nie uznały władze polskie.

Piątkowa rosyjska "Niezawisimaja Gazieta" twierdzi, że żadne ostrzeżenia i protesty kierowane pod adresem Mińska przez Polskę i Unię Europejską nie odniosą skutku. A przed wyborami zapowiedzianymi na początek 2011 r. prezydent Aleksander Łukaszenka "nie ma ochoty na zabawy w demokrację".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':