http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński: Naciski to wymysł

Bogdan Wróblewski
2010-02-19, ostatnia aktualizacja 2010-02-18 19:29

Były premier prezes PiS Jarosław Kaczyński o naciskach na służby i prokuraturę za jego rządów: - To sfera wirtualna

Jarosław Kaczyński i Roman Giertych
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jarosław Kaczyński i Roman Giertych
Wczoraj Kaczyńskiego przesłuchała sejmowa komisja śledcza ds. nacisków. Zanim posłowie zadali pytania, były premier zrobił im repetytorium z "filozofii politycznej PiS". W sześciu punktach - od walki z ideologią "permisywizmu", przez niezgodę na "immunitety" dla kogokolwiek, do walki z "potężnymi grupami interesów".

Pierwsze pytanie posła Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD): "Czy pan zbierał haki na polityków opozycji", odnosiło się do tego, co o hakach zbieranych przez Kaczyńskiego mówił w tym tygodniu wicepremier w jego rządzie Roman Giertych. I Kaczyński powtórzył to co w środę: - Wypowiedzi pana Giertycha są stekiem kłamstw. Nie było żadnych teczek na polityków, rozmów o żonach takiego czy innego polityka. Spotkamy się w sądzie.

Matyjaszczyk od razu złożył wniosek o przesłuchanie Giertycha. A poseł Leszek Deptuła (PSL) powiedział "Gazecie": - Aż się prosi o konfrontację tych panów przed komisją.

W wątku inwigilacji polityków Jarosław Kaczyński mówił jeszcze: - Nie obowiązywała zasada "dajcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf". Nikt nie podejmował działań, by zwalczać opozycję metodami policyjnymi i prokuratorskimi. Co się dzieje dziś - dodał. Ale konkretów "z dziś" nie podał.

Robert Węgrzyn (PO), powołując się na zeznania krakowskiego prokuratora Marka Wełny, pytał: Czy podległy Kaczyńskiemu szef ABW Bogdan Święczkowski naciskał, by w śledztwie dotyczącym mafii paliwowej zarzuty stawiać przyrodniemu bratu Leszka Millera Sławomirowi oraz politykowi SLD Jackowi Piechocie? - Nic o tym nie wiem - mówił prezes PiS. - Czy miał pan świadomość, że szef ABW groził Wełnie, że jeśli nie postawi zarzutów on "rozpier... ten cały Kraków? - cytował dalej Węgrzyn. - Cały Kraków? - zakpił Kaczyński. - Nie miałem żadnej wiedzy o nadużyciach pana Święczkowskiego jako szefa ABW.

Posłowie dopytywali też o zarządzenia premiera wydane z rocznym opóźnieniem dotyczące legalizacji dokumentów, którymi w działaniach operacyjnych już zaczęli się posługiwać agenci CBA. Zdaniem Kaczyńskiego odpowiada za to "jakiś urzędnik" od koordynatora ds. służb. A kto za brak nadzoru nad urzędnikiem - nie dowiedzieliśmy się.

- Czy wiedział pan o działaniach CBA na Sardynii? - pytał poseł Deptuła (chodziło o poszukiwanie biznesmena Ryszarda Krauzego). - W związku z czym? - odpowiedział pytaniem Kaczyński. A gdy padło następne: o telefon Krauzego do jego brata prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w chwili gdy ABW robiła u biznesmena przeszukanie, Kaczyński odparł: - W ogóle sobie tego nie przypominam. Zresztą pan prezydent jest człowiekiem otwartym, wiele osób ma jego komórkę.

Podobnie szczegółowych pytań było niewiele. Za to z inicjatywy posła Deptuły dowiedzieliśmy się, co prezes PiS myśli o Januszu Kaczmarku (szefie MSWiA w jego rządzie). - To człowiek bardzo inteligentny, a dziś oceniam, że także bardzo przebiegły.

Według Kaczyńskiego to Kaczmarek wprowadzał na ministerialne narady "wątki polityczne", np.

o "jakichś niecnych kontaktach Mirosława Drzewieckiego". Zaprzeczył, by Ziobro - co Kaczmarek podkreślał w swojej książce "Cena władzy" - miał pozycję superministra w rządzie PiS.

Przypomnijmy, że latem 2007 r. Kaczmarek podejrzewany o przeciek w tzw. aferze gruntowej został zdymisjonowany i zaczął opowiadać o nieprawościach w rządzie Kaczyńskiego. Jego relacja wyznaczyła tematykę prac komisji naciskowej. - Już wcześniej nad jego głową wisiały czarne chmury, nawet gdyby nie było sprawy przeciekowej, zostałby odwołany - mówił były premier. A zapytany wprost, czy mimo umorzenia śledztwa jest przekonany, że to Kaczmarek jest winny ostrzeżenia Andrzeja Leppera, odparł: - Tak.

Przesłuchanie Kaczyńskiego odbyło się po dwóch latach spotkań posłów komisji śledczej, na jej 102. posiedzeniu, z inicjatywy Roberta Węgrzyna. Ani nie kończy jej prac, ani nie daje nowych impulsów do nowych pytań. Co dalej komisjo? Poseł Węgrzyn zdradził nam, że planuje multimedialną prezentację dla mediów podsumowującą jej dorobek. Przewodniczący Andrzej Czuma powiedział "Gazecie", że chce zamknąć jej prace "do lata". A poseł Deptuła, wiceprzewodniczący, pytany - czy komisja zakończy przesłuchania do końca kadencji Sejmu, czyli w 2011 r., odparł ze śmiechem: - Może.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':