http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozprawa z Polakami

Wacław Radziwinowicz
2010-02-18, ostatnia aktualizacja 2010-02-18 01:02

Sąd odebrał Związkowi Polaków na Białorusi zbudowany za pieniądze polskiego podatnika Dom Polski w Iwieńcu. - Władze Białorusi prowadzą walkę z polskością - ocenia Maciej Płażyński, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", który był na wczorajszej rozprawie

Polonijni działacze, których milicja nie wpuściła na rozprawę, przed sądem w Wołożynie. Pierwsza z prawej Andżelika Borys
Fot. VASILY FEDOSENKO REUTERS
Polonijni działacze, których milicja nie wpuściła na rozprawę, przed sądem w...
Zanim zapadł werdykt sądu, ostrą uchwałę potępiającą działania białoruskich władz przyjął wczoraj polski Sejm. Posłowie podkreślili, że władze Białorusi represjami wobec mniejszości "naruszają podstawowe prawa człowieka i obywatela, stanowiące fundament współczesnej Europy". Niedługo potem za Polakami wstawiło się MSZ Francji, wzywając "stanowczo władze białoruskie, by przestrzegały praw wszystkich swoich obywateli bez żadnych ograniczeń ani dyskryminacji".

Nic to nie dało. O 13.30 przed powiatowym sądem w Wołożynie ponownie stanęła Teresa Sobol, która do niedawna kierowała iwienieckim Domem Polskim. Dziesięć dni temu budynek po brutalnym szturmie zajęła milicja, a samą dyrektor oskarżono o nielegalne przejęcie placówki.

Władze chciały odebrać Dom popieranemu przez Warszawę Związkowi i oddać go samozwańczej, stworzonej przez reżim Łukaszenki organizacji polonijnej o tej samej nazwie. Przez ostatnie pięć lat odebrano już ZPB 15 z 18 zbudowanych za pieniądze polskiego podatnika placówek.

Wczoraj sąd uznał, że ukończony w 2002 r. za 2 mln zł Dom Polski w Iwieńcu jest własnością reżimowego ZPB, a wyrzucona z niego Teresa Sobol ma z własnej kieszeni pokryć koszty sądowe.

- Cały proces prowadzono z rażącym naruszeniem wszelkich norm prawnych. Mnie, choć byłam zgłoszona jako świadek, nie wpuszczono do budynku sądu. Adwokata pani Sobol milicja zatrzymała w drodze na rozprawę. Dotarł do sądu, ale spóźniony - mówiła "Gazecie" Andżelika Borys, prezes zwalczanego przez władze ZPB. - Na pewno będziemy się odwoływać od wyroku, choć w wyższej instancji też będziemy mieć do czynienia z takim samym posłusznie wykonującym polecenia reżimu sądem.

Zanim rozpoczął się proces, władze urządziły regularne polowanie na Polaków, którzy jechali do Wołożyna, by okazać poparcie Sobol.

Powtórzyła się sytuacja z poniedziałku, kiedy odbyła się pierwsza część procesu dyrektorki Domu. Wtedy milicja zatrzymała 40 osób. Trzej członkowie władz ZPB - Igor Bancer, Mieczysław Jaśkiewicz i Andrzej Poczobut - zostali tego samego dnia skazani na pięciodniowe areszty. Borys została ukarana dotkliwą grzywną o równowartości 1 tys. zł.

Wczoraj milicjanci zatrzymali 16 osób. Samą Borys - nawet dwa razy. Najpierw w Lidzie pod pozorem, że jechała rzekomo kradzionym samochodem, potem przy wjeździe do Wołożyna. Milicjanci wypuścili ją dopiero po interwencji polskiego konsula z Mińska, który też przyjechał na proces.

Na działaczy Związku Borys przypuściła wczoraj zajadły atak "Sowietskaja Biełoruś", propagandowy organ administracji Łukaszenki. Dziennik opublikował reportaż "Dom, w którym straszy" będący publicznym donosem na przywódców ZPB. Autor tekstu zapewnia, że działacze tacy jak Sobol kradną swoim rodakom przysyłane Związkowi z Warszawy ogromne pieniądze i dzielą białoruskich Polaków na "lepszych i gorszych".

Dziennikarz podkreśla, że zespół ludowy prowadzony przez Sobol nazywa się "Kresowianki", co powinno być dla Białorusinów sygnałem, że Polska nie zapomniała o roszczeniach terytorialnych wobec ich kraju. "Sowietskaja Biełoruś", cytując mieszkankę Iwieńca, z którą jej dziennikarz rzekomo rozmawiał, pisze też, że Borys należy wygnać do Polski.

- Skoro oni wypisują takie rzeczy, to znaczy, że uznali mnie za osobę zagrażającą ich reżimowi - mówi Borys i dodaje: - W zasadzie powinnam być z tego dumna. Ale mnie wyrzucić nie mogą. Jestem obywatelką Białorusi, nie starałam się nawet o kartę Polaka. Mam pełne prawo żyć w tym kraju.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':