http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prawybory w PO. Zyski i zagrożenia

Renata Grochal
2010-02-18, ostatnia aktualizacja 2010-02-18 09:39

Ogłaszając prezydenckie prawybory, Tusk chce pokazać, że w odróżnieniu od innych partii Platforma jest demokratyczna. Ale odsuwa też od siebie odpowiedzialność za wynik prezydenckiego wyścigu

Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Radek Sikorski
Fot. AG
Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Radek Sikorski
SONDAŻ
Kto byłby najlepszym kandydatem PO?

Bronisław Komorowski
Radosław Sikorski
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Jerzy Buzek
Jan Krzysztof Bielecki
Janusz Palikot

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Dlaczego Donald Tusk, który jako silny lider nieraz narzucał Platformie swoje zdanie (np. w 2007 roku, gdy wbrew części wpływowych polityków zgodził się na wcześniejsze wybory), teraz nie wskaże kandydata na prezydenta? A zamiast tego wybiera partyjne prawybory?

"Powrót do źródeł Platformy", którym tłumaczył taką decyzję zarządu partii na czwartkowej konferencji prasowej, to tylko jeden z powodów. U progu kampanii prezydenckiej Tusk chce wytrącić krytykom - m.in. kandydatowi na prezydenta Andrzejowi Olechowskiemu - argument, że Platforma, która miała być ruchem obywatelskim, stała się partią wodzowską.

Decyzją o prawyborach Tusk pokazuje, że w przeciwieństwie do PiS i SLD Platforma wyłoni kandydata demokratycznie. Ponad 45 tys. członków PO wybierze go spośród dwóch najpopularniejszych polityków (z największym zaufaniem społecznym) - marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

Choć nie będą to tradycyjne amerykańskie prawybory - gdzie kilku kandydatów przez wiele miesięcy prowadzi ostrą kampanię, walczy o głosy w terenie - można porównać je do starcia najsilniejszych kandydatów Demokratów Hillary Clinton i Baracka Obamy z ostatniej amerykańskiej kampanii prezydenckiej.

Prawybory mają też dodatkowy atut - nie wskazując konkretnego kandydata, Tusk oszczędza partii podziału. Bo nie narzuca swojej decyzji, która skazałaby zwolenników Komorowskiego na konflikt ze stronnikami Sikorskiego. A z decyzją całej partii trudno dyskutować.

- To bardzo dobry pomysł na demokratyzację partii - przyznaje poseł Jarosław Gowin z zarządu Platformy. - Członkowie PO będą mieli poczucie realnej współodpowiedzialności za podejmowane decyzje, które nie zapadają w pokoju zarządu pełnym dymu z dobrych cygar.

To ma wzmocnić i zmobilizować Platformę przed maratonem wyborczym 2010-11, który będzie wymagał wielkiego zaangażowania działaczy na dole.

Prawybory mają również wyprowadzić PO z hazardowego zakrętu i dać szansę na odzyskanie inicjatywy. Choć partia Tuska ciągle notuje w sondażach około 50 proc. poparcia, sprawa hazardowa odbiła się na nastrojach w terenie. - Po dwóch latach sprawowania władzy następuje naturalne zmęczenie. Frustrację działaczy budzi też sprawa hazardowa - mówi "Gazecie" polityk PO z południowej Polski.

Jednak niektórzy nasi rozmówcy w Platformie uważają, że rekomendując prawybory, Tusk odsuwa od siebie odpowiedzialność za wynik wyborów prezydenckich. Po jego rezygnacji z kandydowania wygrana PO nie jest już tak pewna. Choć w sondażach w drugiej turze Komorowski i Sikorski zdecydowanie wygrywają z urzędującym prezydentem Lechem Kaczyńskim, to w pierwszej zwycięstwo nie jest miażdżące. W ostatnim sondażu "Gazety" Sikorski prześcignął Kaczyńskiego tylko o 4 pkt proc. (26 do 22 proc.), a Komorowski zremisował (21 do 21 proc). Gdyby Tusk sam namaścił kandydata, który potem przegrałby wybory, partia mogłaby chcieć go rozliczyć.

Prawybory niosą też zagrożenia. Może zniknąć spójność partii w przyszłości, zważywszy, że główny konkurent - PiS - jest zdyscyplinowaną partią wodzowską.

- Może okazać się, że prawybory będą psychologicznym przełamaniem w PO. Że członkowie partii będą chcieli wybierać w demokratyczny sposób także kandydatów na inne stanowiska obsadzane w wyborach bezpośrednich, np. prezydentów miast - mówi polityk z zarządu PO.

Wybory samorządowe są chwilę po prezydenckich. I Platforma - dziś karna armia - może nie chcieć już wykonywać każdego polecenia Tuska.

Jednak z punktu widzenia budowy systemu demokratycznego decyzja Tuska o prawyborach to dobry ruch. Bo ugrupowania wodzowskie sypią się, gdy silny lider odchodzi, jak choćby SLD po erze Leszka Millera.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':