- Nie mogę pozwolić, aby któraś partia znów zawłaszczyła urząd prezydenta. Przeciwstawię się partyjnym kandydatom. Jeśli wygram, będę prezydentem suwerennym, zdystansowanym, kompromisowym - obiecywał wczoraj Andrzej Olechowski.
Były lider PO w liście do wyborców Platformy prosi o wsparcie w jesiennych wyborach.
"Nadchodzące lata to czas, którego Polska nie może przespać. W życzliwym i partnerskim, ale i konsekwentnym dialogu z rządem i większością parlamentarną doprowadzimy do pchnięcia Polski w stronę innowacyjności oraz konkurencyjności" - napisał Olechowski.
Skrytykował Platformę za to, że stawia na kandydata partyjnego (o nominację PO walczą Bronisław Komorowski i
Radosław Sikorski).
- To kolejna próba zwasalizowania urzędu prezydenta, powtórzenie niechlubnego zwyczaju, gdy głowa państwa melduje przywódcy swej partii wykonanie zadania - uważa Olechowski.
W ostatnim sondażu "Gazety" był trzeci z wynikiem 13 proc. (przy starcie Komorowskiego) lub 15 proc. (wariant z Sikorskim). Wśród samych zwolenników PO ma podobne, 15-proc. poparcie.
Co na to Platforma? - Andrzej Olechowski jest rozgoryczony tym, że zaprzepaścił historyczną szansę i dla własnych ambicji opuścił Platformę. Gdyby był z nami, byłby jednym z naturalnych kandydatów na prezydenta - mówi "Gazecie" sekretarz klubu PO Sebastian Karpiniuk. I dodaje: - Zdecydował się iść sam, ale polityka to gra zespołowa.
Zespół Olechowskiego to m.in. były lider Unii Wolności Władysław Frasyniuk, były wicepremier Janusz Steinhoff i były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.
Wczoraj Olechowski poinformował, że koordynacją przygotowań do jego kampanii zajmie się były podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i były rzecznik klubu
SLD Robert Smoleń.
Czy to zapowiedź współpracy z Kwaśniewskim? - Na razie to są przedbiegi. Andrzej Olechowski zapowiedział, że gdy kampania się rozkręci, zapewne wiosną, zwróci się o poparcie do Aleksandra Kwaśniewskiego - mówi nam Smoleń.
Na konferencji w Sejmie nie było zapowiadanego wcześniej Pawła Piskorskiego. Szef Stronnictwa Demokratycznego, który miał być siłą napędową kampanii Olechowskiego, pod koniec stycznia dostał zarzut posłużenia się sfałszowanym dokumentem.