Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Miejsce w Trybunale Konstytucyjnym zwalnia się 2 marca. Kandydatury - tradycyjnie - zgłoszono ostatniego dnia upływu terminu:
PiS - prof. Krystynę Pawłowicz, eurosceptyczkę specjalizującą się w prawie gospodarczym, PO - Kazimierza Barczyka, krakowskiego radnego, który niedawno wymieniany był wśród kandydatów PO na urząd wojewody małopolskiego.
Referencje kandydata Barczyka Kandydat partii rządzącej jest naturalnym faworytem. W środowisku prawniczym po zgłoszeniu przez PO jego kandydatury zapanowała konsternacja: człowiek sympatyczny, ale kompetencji do TK nie ma. A przynajmniej można by wskazać wiele osób, których kompetencje są zdecydowanie wyższe.
Konstytucjonaliści są zdziwieni, dlaczego, mimo że od lat postuluje się, by kandydatury do TK były konsultowane ze środowiskiem naukowym, Platforma nie zwróciła się do nich nawet o opinię o Kazimierzu Barczyku.
Sam Barczyk w wywiadzie dla "Dziennika-Gazety Prawnej (z 5 lutego) powiedział: "Mam satysfakcję, że to właśnie profesor Andrzej Zoll [b. prezes TK] wysunął moją kandydaturę do Trybunału Konstytucyjnego." - To nie jest zgodne z prawdą - powiedział nam prof. Zoll - Pan Barczyk zwrócił się do mnie z pytaniem, czy dałbym mu swego rodzaju świadectwo moralności, jeśli zwróciłaby się o to grupa małopolskich posłów PO, którzy chcą wysunąć jego kandydaturę do Trybunału. Koniec końców nikt z PO się do mnie nie zwrócił - mówi prof. Zoll.
Zapytaliśmy drogą mailową Kazimierza Barczyka, co miał na myśli mówiąc, że prof. Zoll "wysunął jego kandydaturę"? Odpisał, że "skonsultował" się z prof. Zollem, a "profesor z przekonaniem i życzliwością zachęcił mnie do wyrażenia zgody na kandydowanie do TK." - Cóż, powiedziałam: jak chcesz, to kandyduj. Może można było to rozumieć jako życzliwą zachętę - komentuje prof. Zoll.
Barczyk napisał też, że rozmawiał z "kilkoma byłymi i obecnymi sędziami TK i także spotkał się z zachętą kandydowania." Zapytaliśmy (mailem) z kim - nie odpowiedział. - Pan Barczyk pytał mnie, czy poprę jego kandydaturę. Powiedziałem, że nie, bo poprę kogoś innego. Ale nikt z PO nie zapytał mnie o zdanie - powiedział nam b. prezes TK Jerzy Stępień.
A co z kompetencjami? Wielu prawników, z którymi rozmawialiśmy, chwali Barczyka za utworzenie i kierowanie w latach 1980-91 Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych "Solidarności", w ramach którego stu najwybitniejszych polskich prawników opracowało kilkadziesiąt społecznych projektów ustaw. Sam Barczyk wybija to na swojej stronie internetowej jako największą zasługę. Jednak było to ponad 20 lat temu.
W III RP Barczyk był przede wszystkim działaczem politycznym i samorządowym. Jest wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Małopolskiego, członkiem licznych organizacji samorządowych, był posłem na Sejm I kadencji - z PC (po "nocy teczek" w '92 roku odszedł z PC wraz z Janem Olszewskim tworząc RdR), i III kadencji - z AWS. Był też sekretarzem stanu w kancelarii premiera Buzka.
By spełniać wymogi startowania do TK powinien mieć przynajmniej 10 lat praktyki w zawodach prawniczych. Formalnie spełnia to kryterium: przez osiem lat (1974-82) był sędzią (wydalono go z sądownictwa za działalność w "Solidarności"), od końca lat osiemdziesiątych jest wpisany na listę adwokacką, od 1994 r. ma własną kancelarię adwokacką. Jednak krakowscy adwokaci, z którymi rozmawialiśmy, nigdy nie widzieli go w sądzie. Ich zdaniem, jeśli praktykuje, to symbolicznie. Zapytaliśmy kandydata, ilu miał w zeszłym roku klientów (na stronie internetowej pisze, że zajmuje się obsługą podmiotów gospodarczych), ile razy w ciągu ostatnich dziesięciu lat stawał osobiście w sądzie jako adwokat, ile napisał pozwów, apelacji, kasacji? Odpowiedział ogólnie, że w swojej działalności "preferuje mediacje, negocjacje, ugody a nie przewlekłe spory sądowe", że wydał "zapewne więcej niż tysiąc opinii prawnych" (nie podał, w ciągu jakiego czasu), i że "w ostatnich kilku latach wygrał przed Sądem Najwyższym kilka spraw o wartości po kilka milionów złotych."
Kandydat do TK musi "wyróżniać się wiedzą prawniczą". Barczyk na nasze pytanie, czy publikował w czasopismach prawniczych odpowiedział, że jest "prawnikiem-praktykiem, a "glosy, komentowanie wyroków i prawa stanowionego realizują pracownicy uczelni." Pochwalił się natomiast, że "wydał kilkanaście wydawnictw książkowych dla samorządów". Na pytanie, czy był ich autorem lub redaktorem nie odpowiedział.
Podkreślił, że gdy był posłem pracował w "prawniczych" komisjach i przygotowywał szereg ustaw. A przez jego ręce jako sekretarza Komitetu Społecznego Rady Ministrów przeszło "ponad 250 dokumentów prawnych".
- Z tego nie wynika, w jakiej dziedzinie kandydat "wyróżnia się wiedzą prawniczą." A trzeba też pamiętać, że "wyróżniać się" powinien wśród prawników, a nie zwykłych obywateli - mówi Łukasz Bojarski, który z ramienia Fundacji Helsińskiej prowadzi Obywatelski Monitoring Kandydatów na Sędziów razem Polską Sekcją Międzynarodowej Komisji Prawników i Instytutem Prawa i Społeczeństwa.
Barczyk pochwalił się też: "Jestem współautorem reform samorządowych gminnej, powiatowej i wojewódzkiej z 1990 oraz 1998 r." Temu jednak zaprzeczyli pytani przez nas współautorzy tych reform: Jerzy Stępień i prof. Michał Kulesza. Ten ostatni wypomniał mu nawet publicznie dwa lata temu na konferencji na Wawelu, że zasługi przypisuje sobie na wyrost.
Opinia prof. Piotra Winczorka, konstytucjonalisty Nie znam pana Barczyka, więc nie będę go oceniać. Nie miałbym pretensji, że do Trybunału wybiera się także praktyków: adwokatów o znanych nazwiskach i uznanych osiągnięciach, sędziów wyższych instancji. praktycy także sa potrzebni w Trybunale. Ale co do zasady uważam, że decyzja nie powinna być wyłącznie polityczna, bo wtedy mogą decydować - i to się zdarzało - nie kompetencje, ale układy polityczne czy towarzyskie.
Dobrym rozwiązaniem byłoby to, które przyjęto przy wyborze prokuratora generalnego: że wybór jest w rękach polityków, ale spośród kandydatów wskazanych przez kompetentne gremia. W przypadku kandydatów do TK mogłaby to być np. Krajowa Rada Sądownictwa, Komitet Nauk Prawnych PAN, Naczelna Rada Adwokacka.