http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kandydat partią nieskalany

Joanna Gergont, Kielce
2010-02-18, ostatnia aktualizacja 2010-02-17 19:41

Prezydent Kielc namawia samorządowców, by w jesiennych wyborach w województwie wystartowali razem, ale jako przeciwwaga dla partii

Wojciech Lubawski rządzi Kielcami już drugą kadencję. Ostatnie wybory wygrał w pierwszej turze z prawie 72 proc. głosów. Startował z własnego komitetu wyborczego, ale poparcia udzieliły mu i PiS, i PO.

Teraz Lubawski nie chce już być ich zakładnikiem. Ze świętokrzyskimi samorządowcami zamierza stworzyć ruch, który pozwoli ubiegać się o funkcje wójtów, burmistrzów, prezydentów oraz o mandaty do sejmiku bez zabiegania o poparcie polityczne.

- Samorządowcy to ludzie doświadczeni, ale często stają się zakładnikami partii. Przed wyborami słyszą: poprzemy cię, ale pod warunkiem że dyrektorem szkoły zostanie ten i ten. Udział w takim ruchu sprawi, że nie będą musieli iść na zgniłe kompromisy - tłumaczy Lubawski.

W Świętokrzyskiem rządzi koalicja PSL-PO-PiS. - Na co dzień widać, jak kiepskie są skutki tak skleconych koalicji - mówi Lubawski.

Cztery lata temu jego komitet Porozumienie Samorządowe W. Lubawski, choć uzyskał znaczącą liczbę głosów, to z powodu ordynacji korzystnej dla partii startujących wspólnie zdobył tylko jeden mandat w świętokrzyskim sejmiku.

Jaki cel stawiają sobie samorządowcy niepartyjni? Najważniejszy jest sejmik, bo to tam zapadają decyzje o podziale unijnych funduszy. - Jeżeli nie zawalczymy o mandaty, to znów w sejmiku znajdą się ludzie z PSL, PO, PiS i SLD, ze wszystkimi partyjnymi interesami - przekonuje Lubawski.

Jego pomysł spodobał się wójtom i burmistrzom kieleckich gmin. Już ok. 70 zgłosiło się do ruchu. Niewykluczone, że wystartują pod szyldem Wspólnoty Samorządowej, która chce zarejestrować swoje listy w ponad połowie okręgów. Dzięki temu zyskają prawo do bezpłatnej kampanii wyborczej w mediach.

Chłodno inicjatywę ocenia Jarosław Zatorski, burmistrz Chmielnika: - W wielu gminach polityka nie ma żadnego znaczenia, a samorządom przewodzą ludzie, których poparły lokalne komitety, tak jak mnie. Poza tym nie wiem, czy nie jest już za późno na wypromowanie takiej inicjatywy.

Pozytywy widzi za to burmistrz Końskich Krzysztof Obratański: - Wiele osób chciałoby się zaangażować w pracę samorządu, ale nie chcą wiązać się z żadną partyjną listą.

Posłanka PO Marzena Okła-Drewnowicz twierdzi, że inicjatywa "jest ciekawa i rozwija naszą demokrację". - Rozumiem ludzi, którym może być zbyt ciasno pod partyjnym szyldem. Uważam jednak, że i tak będą skazani na współpracę z partiami, bo nie wierzę w ich dobry wynik wyborczy.

Przeciw jest poseł PiS Przemysław Gosiewski: - Taka współpraca może ma sens, ale na poziomie wyborów do rad gmin, a nie w wyborach do sejmiku. Prowadzimy rozmowy w sprawie udzielenia poparcia w wyborach na prezydenta panu Lubawskiemu, ale od niego zależy, czy tak się stanie. Jeśli rozmowy się nie powiodą, wystawimy własnego kandydata.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':