Alicja Kapuścińska złożyła 8 lutego cywilny pozew w warszawskim sądzie, w którym domaga się zakazu rozpowszechniania książki Artura Domosławskiego "Kapuściński non fiction", poświęconej zmarłemu w 2007 r. autorowi. Nie chce komentować powodów swojej decyzji. - Ustaliłam z prawnikiem, że dopóki nie będą znane losy pozwu, nie będę udzielała na ten temat żadnych informacji - powiedziała "Rzeczpospolitej".
Biografię ma wydać wydawnictwo Świat Książki. Czy sąd zgodzi się z wnioskiem żony reportera o zatrzymanie książki? Nie wiadomo.
Sam autor biografii, Artur Domosławski, odpowiada na swoim blogu: "Za chwilę nikogo już nie będzie interesowała złożona, wielowątkowa i zniuansowana opowieść o wybitnym reporterze, oryginalnym pisarzu, wielowymiarowym człowieku w trudnych czasach i kilku epokach, o niełatwych wyborach, dylematach, wzlotach i upadkach, lecz wyrwane z kontekstu "sensacje" (...) Moja książka sporo ujawnia i stara się wiele objaśnić, nie ma jednak charakteru taniej demaskacji. Ci, którzy spodziewają się, że Kapuścińskiego zlustruję i surowo ocenię jego zaangażowania w Polsce Ludowej, będą zaskoczeni tym, w jaki sposób go bronię. Ci, którzy czekają na brukowe opowieści zawiodą się... Wielu będzie zdumionych, że z taką książką można chcieć walczyć w sądzie. Starczy... Przeczytacie, zobaczycie."
"Polska. The Times" również napisała dziś o sporze o książkę. Jak podkreśla autor tekstu, Domosławski "nie próbuje przy tej okazji za wszelką cenę obalić mitu wybitnego reportażysty. Wręcz przeciwnie, cały czas go tłumaczy i szuka przyczyn, dla których pozwolił sobie na te nieścisłości czy przekłamania."
Książki broni redaktor naczelny Świata Książki Paweł Szwed: - W wielu miejscach Domosławski tłumaczy intencje Kapuścińskiego.
"Trzeba mieć bardzo małą wiarę w wielkość słynnego reportera, żeby obawiać się tego, że ukazanie go jako człowieka, który miał także słabości, zniechęci kogoś do jego postaci i dzieła. Wielkość człowieka widać dopiero na tle codziennej krzątaniny, słabości, czasem upadków" - pisze na blogu Domosławski. "Przyjaźniłem się z Kapuścińskim, podziwiałem go jako mojego mentora, mistrza i po tej prawie trzyletniej podróży po jego życiu mój podziw nie zmalał. Zobaczyłem go po prostu inaczej, pełniej, dużo się o nim dowiedziałem i dużo lepiej go zrozumiałem. W żadnym miejscu książki nie wydaję wyroków. Nie mam prawa, ani ochoty."
Przeczytaj cały wpis na blogu Artura Domosławskiego