Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Ray Gosling, autor znanych na Wyspach reportaży, programów radiowych i telewizyjnych, wyznał w poniedziałek w programie telewizyjnym BBC, że w latach 80. udusił w szpitalu poduszką swego nieuleczalnie chorego partnera. Powiedział też, że nie żałuje tego czynu, gdyż umówił się z kochankiem, iż pomoże mu umrzeć, kiedy cierpienia staną się nie do zniesienia.
Niesamowite zwierzenia 71-letniego prezentera stały się tematem licznych komentarzy w brytyjskich mediach. Ujawniając swój czyn, wypowiedział się bowiem w sugestywny sposób za prawem do pomocy w samobójstwie, a od kilku miesięcy w Wielkiej Brytanii toczy się debata na temat zgody na eutanazję i dopuszczenia pomocy w samobójstwie. Za to drugie grozi wciąż kara 14 lat więzienia, choć w praktyce prokuratorzy zgodnie z wydaną w zeszłym roku tymczasową instrukcją nie ścigają takich osób. Już przedwczoraj
policja z hrabstwa Nottinghamshire zapowiedziała, że przesłucha Goslinga. Wczoraj został on aresztowany pod zarzutem popełnienia morderstwa i ma być przesłuchiwany, a BBC zapowiedziała, że pomoże policji w śledztwie. Ale komentatorzy zauważają, że nie będzie ono łatwe z racji nagłośnienia sprawy i kontrowersji wobec wspomaganego samobójstwa.
Sam Gosling pozostaje niewzruszony. - Nigdy nie ujawnię tożsamości osoby, której pomogłem umrzeć. Zabiorę ten sekret do grobu - zapowiada. Jego postawę krytykuje przeciwna eutanazji organizacja Care Not Killing. Oskarża ona BBC, że w debacie o eutanazji i wspomaganym samobójstwie przestała być bezstronna.