Premier skomentował m.in. wywiad byłego premiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dla ostatniego "Newsweeka", w którym sugerował, że jeśli Radosław Sikorski zostanie kandydatem PO na prezydenta, to "będzie miał się z pyszna", oraz że zarzuty wobec Sikorskiego dobrze są znane Tuskowi, bo prezydent przedstawił je w czasie jego nominowania na szefa
MSZ.
Kaczyński odmówił ujawnienia, o jaki "hak" chodzi. Następnie twierdził, że on oraz jego partia nie zbierali żadnych haków na PO.
Tusk odpowiedział wczoraj: "Nie dysponuję żadnymi informacjami na temat ministra Sikorskiego, które by go dyskredytowały jako ministra spraw zagranicznych". Zacytował wywiad Romana Giertycha - wicepremiera w rządzie PiS-
Samoobrona-
LPR - w którym stwierdził on, że Jarosław Kaczyński przygotowywał teczki na każdego polityka PO. - Wiarygodność byłego premiera będzie bardzo niska, jeśli nie wyjaśni tego problemu ze swoim wicepremierem - ironizował Tusk.
I dodał, że wbrew słowom Kaczyńskiego "nie ma żadnego tajnego dokumentu ABW", który uzasadniałby zarzuty wobec Sikorskiego.
Według "Polski" natomiast "hakiem", o którym mówił prezes PiS, jest sprawa białoruskiego szpiega Siergieja Monicza zatrzymanego przez Agencję Wywiadu w 2006 r. Monicza deportowano z Litwy do Polski i ostatecznie skazano na pięć lat więzienia. O tym, że to sprawa tego białoruskiego szpiega była powodem obiekcji prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec nominacji Sikorskiego, informowały media w 2008 r.
- Sprawa jest o tyle trudna dla ministra, że obejmuje ją klauzula "ściśle tajne", dlatego można rzucać oskarżenia i insynuacje bez obawy, że uda się je sprawdzić - powiedział nam wczoraj jeden ze współpracowników ministra Sikorskiego.
Według tego samego rozmówcy Sikorski (gdy zatrzymano Monicza, szef
MON w rządzie PiS) argumentował w rozmowie z premierem Jarosławem Kaczyńskim, że zamiast hucznego aresztowania i procesu "lepiej by było wykorzystać szpiega w rozgrywkach z Białorusią, np. dokonać wymiany w zamian za jakieś korzyści". - Premier Kaczyński te sugestie odrzucił, a potem doszedł do wniosku, że za słowami Sikorskiego coś musi się kryć - stwierdził nasz rozmówca.
Tusk, który w 2007 r. został poinformowany o sprawie przez prezydenta, uznał, że nie stanowi ona żadnego przeciwwskazania do nominacji Sikorskiego.