http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sikorski czy Komorowski

Renata Grochal
2010-02-17, ostatnia aktualizacja 2010-02-16 20:35

Ponad 45 tys. członków PO wybierze kandydata Platformy na prezydenta. To będzie pierwsze takie głosowanie w polskiej polityce

SERWISY
SONDAŻ
Kogo twoim zdaniem wybiorą członkowie PO?

Radosława Sikorskiego
Bronisława Komorowskiego

- Wracamy do źródeł - mówił wczoraj premier Donald Tusk po posiedzeniu zarządu Platformy, na którym zapadła decyzja, że partia wybierze kandydata na prezydenta w wewnętrznym głosowaniu ponad 45 tys. członków.

Prawybory były jednym z założycielskich postulatów PO. Jednak szybko się z nich wycofano, bo w niektórych regionach wykryto przypadki "pompowania" kół i zapisywania do partii martwych dusz, które miały wspierać kandydatów w wewnątrzpartyjnych wyborach. Tusk zapewnił, że tym razem "pompowania" nie będzie.

- To będzie bezpieczne głosowanie. Przygotowaliśmy system, który gwarantuje szczelność - mówił szef PO.

Głosować będą mogli tylko członkowie Platformy zarejestrowani do wczoraj w bazie komputerowej - Centralnym Systemie Członków.

Głosowanie internetowe będzie przypominało korzystanie z banku internetowego. Każdy członek Platformy dostanie kod i będzie mógł oddać głos po zalogowaniu się na stronie. Podobny system partia wykorzystała już w 2008 r., przy ankietach oceny pracy klubu.

- Zależy nam na tym, żeby wszyscy mogli zagłosować. Dlatego oprócz głosowania internetowego będzie listowne. W gazecie, którą wydajemy - "POgłos" - zamieścimy kwestionariusz z danymi personalnymi, który będą mogli wypełnić członkowie - mówi "Gazecie" szef klubu PO Grzegorz Schetyna.

Członkowie PO będą wybierać spośród dwóch kandydatów - marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Zarząd PO nie zgodził się na propozycję wiceszefa klubu PO Janusza Palikota, który chciał rozszerzyć tę listę o własne nazwisko, ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i b. premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego.

- Wybraliśmy dwóch kandydatów, którzy w badaniach cieszą się najwyższym zaufaniem społecznym - mówił wczoraj premier.

Tusk podkreślił, że wynik wewnątrzpartyjnego głosowania będzie wiążący. W wyborach wystartuje kandydat, który dostanie najwięcej głosów. Nad ich liczeniem ma czuwać wiceszefowa PO, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Ogłaszając prawybory, Platforma chce pokazać, że w przeciwieństwie do PiS wybiera kandydata w sposób demokratyczny.

- Te prawybory to coś wyjątkowego, nie było czegoś takiego w Polsce. To będzie prawdziwy kandydat obywatelski, bo wybierze go ponad 40 tys. ludzi - mówi "Gazecie" europoseł Sławomir Nitras z zarządu PO.

Według rozmówców "Gazety" decyzja o prawyborach zapadła na posiedzeniu zarządu przez aklamację. Wątpliwości miał tylko szef śląskich struktur poseł Tomasz Tomczykiewicz. - Obawiałem się, że jeśli prawybory przeciągną się do kwietniowych zjazdów regionalnych, może dochodzić do eskalacji napięć, które już dziś pojawiają się wewnątrz PO między zwolennikami Komorowskiego i Sikorskiego - mówi "Gazecie".

Nawiązuje do słów Janusza Palikota (stronnik Komorowskiego). Poseł zaatakował żonę Sikorskiego, znaną publicystkę "Washington Post" Anne Applebaum, która jego zdaniem mogłaby zaszkodzić Sikorskiemu, gdyby miała inne od niego zdanie w sprawach międzynarodowych. Sikorski szybko zadeklarował, że gdyby został prezydentem, jego żona zawiesiłaby pisanie.

- Takie bijatyki mogłyby szkodzić partii. Jednak ustaliliśmy, że negatywna kampania jest zakazana, a jeśli będą takie przypadki, kara będzie surowa. Tusk mówił nawet o wyrzuceniu z partii. To mnie przekonało - mówi Tomczykiewicz.

- Jeśli któryś z działaczy przesadzi, to mu nie zazdroszczę - mówił wczoraj Tusk pytany, czy nie obawia się negatywnej kampanii w PO.

A wcześniej obaj skrzydłowi Platformy - liberalny Janusz Palikot i konserwatysta Jarosław Gowin (stronnik Sikorskiego) - na polecenie Tuska dostali upomnienie, by wewnętrznej rywalizacji nie rozgrywali jako starcia obu skrzydeł PO.

- Niektórzy próbują podpiąć się pod tę rywalizację, żeby się wypromować - przyznaje jeden z członków zarządu PO.

Żeby ograniczyć wewnętrzne napięcia, termin prawyborów skrócono. Potrwają do 26 marca, a nie - jak wcześniej rozważano - do końca kwietnia, gdy zakończą się zjazdy regionalne. Wyniki mają być ogłoszone przed Wielkanocą.

Kto wygra? Wśród naszych rozmówców w 14-osobowym zarządzie PO większość popiera Komorowskiego. Sikorski może liczyć co najwyżej na dwa głosy - Gowina i być może Nitrasa.

- W wewnętrznym głosowaniu wygra Komorowski. Przez to, że jest dłużej w partii niż Sikorski, jest bardziej znany w terenie - mówi poseł Tomczykiewicz. Sikorski przystąpił do PO w 2007 r.

- Dziś jest zbyt wcześnie, żeby rozstrzygać, jaki będzie wynik. Wielu członków PO ciągle się zastanawia. Kandydaci mają półtora miesiąca, żeby zaprezentować się i przedstawić wizję prezydentury. To bardzo dużo czasu - ocenia poseł Nitras.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':