Grupa profesorek chce, by na Uniwersytecie Gdańskim były studia nad tożsamością płciową - gender studies. Na posiedzeniu senatu projekt wyśmiano. Dziekan wydziału prawa postawił go na równi z ośrodkiem badań nad pedofilią.
Fot. Dominik Sadowski / AG
Dziekan Wydziału Prawa UG prof. Jarosław Warylewski
Na ostatnim posiedzeniu senat UG miał wyrazić opinię na temat wniosku wydziału nauk społecznych o utworzenie Ośrodka Gender Studies. Z materiałów wynikało, że w ośrodku ma być zatrudnionych 19 osób, w tym 14 kobiet i pięciu mężczyzn. Przeciwnicy natychmiast skrytykowali brak parytetu: ośrodek ma zajmować się nierównościami płci, a już na starcie mężczyźni byliby wyraźnie dyskryminowani. - Gdy wypomniano nam tę kwestię, na sali rozległ się gromki śmiech, ale na razie takie są proporcje. Jestem gorącą zwolenniczką parytetu i zapraszamy zainteresowanych problemem mężczyzn do współpracy - mówi prof. Lucyna Kopciewicz z wydziału nauk społecznych. - Podniesiono, że ośrodek powinien mieć zapewnione finansowanie. A przecież szyld jest nam potrzebny, by zdobywać fundusze. To jest inna logika myślenia o projekcie.
Pomysłodawczynie najbardziej jednak zabolały słowa dziekana wydziału prawa prof. Jarosława Warylewskiego: - Jeśli powstaną gender studies, to ja otworzę centrum badań nad pedofilią. - Nie chciałem nikogo urazić - tłumaczy dziekan Warylewski. - Z drugiej strony nie rozumiem, co miałoby być tu urażającego. Czy przedmiot badań naukowych - pedofilia - jest mniej poważny niż płeć? Warylewski tłumaczy, że problemami płci zajmują się już inne komórki i nie ma potrzeby powoływanie specjalnego ośrodka. Poza tym jego wątpliwości budzi zorientowany feministycznie manifest programowy ośrodka: - Nauka powinna być neutralna światopoglądowo, ideowo, płciowo. Prowadząc badania, zakłada się, że pozytywny rezultat badań naukowych zapewnia pełna neutralność na każdej płaszczyźnie. Inaczej jest to propaganda, nie nauka. - Dziekan Warylewski to skrajny konserwatysta. Skrajny - podkreśla prof. Kopciewicz. - Na każdą inicjatywę równościową ma odpowiedź nawiązującą do kazirodztwa albo pedofilii. Senat zajmie się jeszcze raz wnioskiem 25 marca - pomysłodawcy muszą m.in. uzupełnić go o regulamin.