http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak padł strzał w domu Barbary Blidy

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2010-02-17, ostatnia aktualizacja 2010-02-18 09:45

Dr Michał Gramatyka miał wczoraj prezentację przed komisją śledczą ds. zbadania okoliczności śmierci b. posłanki. Na ekranie broń, z której padł śmiertelny strzał. Mąż Barbary Blidy na polecenie funkcjonariusza odłożył ją do umywalki
Dr Michał Gramatyka miał wczoraj prezentację przed komisją śledczą ds. zbadania okoliczności śmierci b. posłanki. Na ekranie broń, z której padł śmiertelny strzał. Mąż Barbary Blidy na polecenie funkcjonariusza odłożył ją do umywalki
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Z oględzinami miejsca śmierci Barbary Blidy zwlekano aż trzy i pół godziny. Dlaczego? Na jej rewolwerze brak odcisków palców, a na jej dłoniach nie ma śladów języka spustowego. Dlaczego? Zagadek jest bez liku

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Komisja śledcza badająca okoliczności śmierci byłej posłanki SLD Barbary Blidy zapoznała się wczoraj z raportem eksperta kryminalistyki dr. Michała Gramatyki. Na zlecenie komisji przeanalizował całą dokumentację śledztwa łącznie z ekspertyzami zamówionymi w jego trakcie.

Na blisko 30 stronach raportu napisanego suchym językiem potwierdzają się wszystkie wątpliwości dotyczące śledztwa po śmierci Blidy, o których pisała "Gazeta".

Są i nowe. Na miejscu tragedii był niezrozumiały tłok - ponad 30 osób! Dlatego nie można ustalić przebiegu wydarzeń zaraz po śmiertelnym strzale.

Wiele dowodów - być może kluczowych dla odtworzenia wypadków przed, w trakcie i po strzale - okazało się bezużytecznych. Przypadek?

Barbara Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r. od strzału z własnego sześciostrzałowego rewolweru Astra 680, chwilę po wkroczeniu do jej domu ekipy ABW z nakazem rewizji i zatrzymania. Była wtedy w łazience razem z funkcjonariuszką ABW Barbarą P.

1. Tłok i chaos na miejscu tragedii

Agenci ABW weszli do domu o 6.00. Piętnaście minut później wezwano pogotowie ratunkowe. O 7.25 lekarz stwierdził zgon.

Pierwsi policjanci byli w domu Blidy o 6.30; kolejni funkcjonariusze ABW - o 7.15; pierwsi prokuratorzy - o 8.15. Tak więc w dwie godziny od śmiertelnego postrzału w domu Blidy było już pięciu policjantów (w tym komendant miejski w Siemianowicach Śląskich i szef sekcji kryminalnej tej komendy), pięciu prokuratorów (w tym Emil Melka i Tomasz Tadla z prokuratury katowickiej) i aż ośmiu funkcjonariuszy ABW (w tym wiceszef ABW Grzegorz Ocieczek i np. kierowca, który przywiózł agentów do Blidy).

Żaden z nich nie nakazał specjalistycznych oględzin miejsca. Zaczęły się one dopiero o 10.50 - czyli prawie trzy i pół godziny po stwierdzeniu przez pogotowie śmierci Blidy.

Skąd ta zwłoka? Co się wtedy działo w domu Blidów, a zwłaszcza w łazience? Co robili agenci ABW? Policjanci i prokuratorzy? Z billingów wynika, że stale dzwonili pod kilka tych samych numerów telefonów. Komisja śledcza jeszcze nie wie, do kogo. Czeka na odpowiedź prokuratury.

Ubranie funkcjonariuszki ABW, która była z Blidą w łazience, gdy padł strzał, zabezpieczono do zbadania dopiero o 10.10 - czyli 40 min przed początkiem oględzin miejsca. Kto więc polecił agentce wydać ubranie do badania, zanim zaczęły się oględziny?

Zabezpieczenie kurtki agentki - podkreśla dr Gramatyka - budzi wątpliwości. - Bo "w protokole zabezpieczenia odzież ta jest opisana w sposób umożliwiający jedynie grupową identyfikację" - pisze ekspert w podsumowaniu raportu.

A zatem - nie identyfikację indywidualną? Czyli nie jest chyba pewne, do kogo należała badana kurtka.

Późno rozpoczęte oględziny miejsca przerwano jeszcze na dwie i pół godziny (między 11.30 a 13.50) - na czas oględzin zwłok. Ostatecznie zakończyły się o 16.21, czyli dziewięć godzin po śmierci.

Dr Gramatyka stwierdza, że w tym czasie po domu poruszało się nie mniej niż 30 osób.

Śladów na miejscu, np. w łazience, było tak dużo, że nie nadawały się do identyfikacji. Prokurator zrezygnował więc z tzw. badań traseologicznych (czyli badania ścieżki stóp i obuwia).

Wczoraj dr Gramatyka powiedział komisji, że zaraz po stwierdzeniu śmierci Blidy powinno się wszystkich wyprosić z łazienki i ją zabezpieczyć. I natychmiast zacząć oględziny.

2. Znikające odciski palców

Na rewolwerze, z którego padł strzał, powinny być ślady linii papilarnych co najmniej dwóch osób. Barbary Blidy, bo wzięła broń do ręki, i jej męża Henryka, bo - na prośbę oficera ABW - przełożył broń z podłogi do umywalki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 298 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    206 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':