Dominik Uhlig: Jak Sejm zareaguje w sprawie represji wobec Polaków na Białorusi? Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, PO: - Już w zeszłym tygodniu sejmowe komisje, które spotkały się przed przyjazdem do Warszawy ministra spraw zagranicznych Białorusi, przyjęły moją propozycję, by zaprosić w tym tygodniu do Sejmu szefową Związku Polaków na Białorusi Andżelikę Borys. Chcemy żeby posłowie mogli wysłuchać relacji działających na Białorusi Polaków. Oprócz tego przygotowuję uchwałę, którą po konsultacji z
MSZ przedstawię klubom. Liczę na jej przyjęcie podczas najbliższego posiedzenia Sejmu.
Co będzie w uchwale? - Zwrócimy uwagę na to, że na Białorusi łamane są prawa człowieka i obywatela. Nie tylko mniejszości polskiej. To co spotyka polską mniejszość, to sztandarowy przykład niedemokratycznych metod rozprawiania się z niezależnymi organizacjami społecznymi. Będę proponował klubom, by w uchwale znalazła się groźba powrotu do polityki sankcji wobec Białorusi.
Jakie sankcje mogą czekać Białoruś? - Problem ich stopniowania należy do rządu i instytucji europejskich. My wskażemy tylko, że władze Białorusi przez swoje działania skazują się na izolację i muszą spodziewać się adekwatnej reakcji międzynarodowej. Pokażemy prezydentowi Łukaszence negatywne skutki jego polityki. Mam nadzieję, że okaże się to skuteczne.
Nie boi się Pan, że dla PiS taka uchwała okaże się zbyt łagodna i uległa? - Liczę na umiar w sprawach ważnych dla Polaków na Białorusi. Zbyt ostry język może tylko zaostrzyć sytuację, a niekoniecznie pomóc. Mamy wszyscy taki sam cel, powrót do respektowania praw polskiej mniejszości.
Jestem dobrej myśli, warto zauważyć, że Prezydent też nie zgłaszał radykalniejszych niż rząd pomysłów.
Dziś spotkał się Pan z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem. Co ustaliliście? - Skoordynujemy działania polskiego Sejmu i Parlamentu Europejskiego. Europarlament przygotowuje rezolucję w sprawie Białorusi, rozważa też decyzje eliminujące udział przedstawicieli białoruskiego parlamentu z normalnych kontaktów krajów demokratycznych.
Jerzy Buzek chce by w rezolucji znalazły się "mocne zdania źle oceniające, w ostrych dyplomatycznych słowach to, co się dzieje obecnie na Białorusi" i wspomnienie o "groźbie bardzo daleko idącego zaostrzenia wzajemnych relacji pomiędzy Białorusią i UE, jeśli represje nie ustaną". - Oba parlamenty będą miały zbliżone stanowiska, właśnie po to żeby uniknąć porównań, które jest ostrzejsze. Istotą jest sama groźba powrotu do sankcji. Obecnie władze Białorusi testują granice ustępliwości Polski i Unii Europejskiej Ważne jest też, co uda się nam osiągnąć na forum całej Unii. Po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego jest okazja, żeby przetestować działanie mechanizmów wspólnej polityki zagranicznej, zadbać o to by pani Catherine Ashton zaangażowała się w obronę podstawowych zasad Unii, takich jak demokracja, praworządność, prawa człowieka i obywatela.
Jerzy Buzek zapowiada, że na Białoruś pojedzie misja PE. Czy pojadą też polscy posłowie? W 2007 r. na Białoruś nie został wpuszczony Donald Tusk, wówczas szef klubu PO. - W misji będą polscy eurodeputowani. Sytuację na Białorusi na pewno łatwiej będzie obserwować przedstawicielom Parlamentu Europejskiego, niż polskim posłom.
Czy minister Radosław Sikorski, pana rywal w PO w drodze do Pałacu Prezydenckiego, działa w sprawie Białorusi właściwie? Był zwolennikiem łagodzenia napięć, wciągania Białorusi w kontakty z Unią. Pan mówi o zaostrzeniu sankcji. - Nie uważam, że postępował niewłaściwie. W tych sprawach trzeba umieć grać na dwóch fortepianach. Rząd musi zajmować stanowisko łagodniejsze, bardziej umiarkowane, Sejm może pozwolić sobie na ostrzejszą reakcję.
Podejmowane przez Radosława Sikorskiego próby rozszerzenia dialogu z Białorusią są absolutnie na miejscu, na przeciąganiu społeczeństwa białoruskiego na Zachód powinno nam zależeć. Inna sprawa, czy polityka wobec białoruskich władz się udała. Nie wiemy na pewno, czy to co dzieje się na Białorusi, to polityka prezydenta Łukaszenki czy zaostrzenie wewnętrznych walk w łonie białoruskich władz. Podjęta przez ministra Sikorskiego próba warunkowej współpracy z Mińskiem była uzasadniona, ale w tej sytuacji musimy zastanowić się, czy nasze gesty nie zostały odrzucone. I przygotować się na o wiele twardsze działania.