- To był młody gość, był moim kochankiem i miał AIDS. Pewnego gorącego popołudnia w szpitalu lekarz powiedział, że już nic więcej nie można zrobić. A on bardzo, ale to bardzo cierpiał. Powiedziałem doktorowi, żeby zostawił mnie z nim na moment. Kiedy lekarz wyszedł, podniosłem z łóżka poduszkę i przytrzymałem, aż stał się martwy. Gdy lekarz wrócił, orzekł, że mój przyjaciel odszedł.
Te słowa 71-letni Ray Gostling wypowiedział w pokazanym w poniedziałek wieczorem programie telewizyjnym BBC. Gostling, gwiazda reportażu radiowego i telewizyjnego lat 60. i 70. XX wieku, uważany jest za jednego z pionierów nowoczesnego ruchu gejowskiego. W latach 60. walczył o zniesienie ustawy z końca XIX wieku, która uznawała homoseksualizm za chorobę i nakazywała przymusowe leczenie tej przypadłości. Z penalizacji homoseksualizmu zrezygnowano w Wielkiej Brytanii w 1967 r. Przymusową kurację hormonalną przeszło około 100 tys. brytyjskich gejów.
Wyznanie Gostlinga komentatorzy odebrali jako kolejny ważny głos w toczącej się od miesięcy na Wyspach debacie o eutanazji i wspomaganym samobójstwie. A przeciwnicy eutanazji oskarżyli BBC o bycie stronniczym w dyskusji toczącej się na razie głównie w mediach.
Gostling opowiedział się bowiem za prawem do pomocy w śmierci bliskim. Zapytany przez współautora programu, czy po latach (zdarzenie miało miejsce we wczesnych latach 80.) żałuje tego, co zrobił, odpowiedział: - Zupełnie nie. To, co zrobiłem, było słuszne. Zawarliśmy umowę".
Za legalizacją prawa do samobójstwa opowiedzieli się też inni znani Brytyjczycy. Dwa tygodnie temu popularny na całym świecie pisarz fantasy Terry Pratchett zaapelował, by przestać przymykać oczy na problem pomocy w samobójstwie i otworzyć furtkę prawną dla tych, którzy nie są w stanie dalej żyć. Także jedna z najbardziej popularnych w Szkocji posłanek zgłosiła w szkockim parlamencie projekt ustawy zezwalającej na pomoc w samobójstwie.
Mimo kilku prób podjętych przez posłów (ostatnia w 2006 r.) i gorącej debaty publicznej rząd Gordona Browna nie chce odstąpić od karania eutanazji i pomocy w samobójstwie, tak jak to zrobiły - pod pewnymi warunkami -
Holandia czy
Belgia. Eutanazja jest na Wyspach nielegalna, a za pomoc w samobójstwie grozi nawet 14 lat.
Rzeczniczka policji w rodzinnym hrabstwie Gostlinga Nottinghamshire powiedziała wczoraj, że w sprawie jego zeznań zostanie wszczęte śledztwo.
Prawu do wspomaganego samobójstwa sprzeciwiają się na Wyspach Kościoły katolicki i protestancki oraz organizacje promujące opiekę paliatywną. Jednak 75 proc. Brytyjczyków popiera prawo do wspomaganego samobójstwa.
W zeszłym roku prokuratorzy zyskali swobodę decydowania, czy ścigać krewnych, którzy dopomogli osobie śmiertelnie chorej w samobójstwie. W praktyce większość prokuratorów i tak przymykała oko na tzw. turystykę eutanazyjną, a ostateczna instrukcja dla prokuratorów w tej sprawie mam być wydana w marcu. Chodzi o wyjazdy do szwajcarskiej kliniki Dignitas oferującej legalnie pomoc w samobójstwie. Życie zakończyło tam już 115 Brytyjczyków, a wielu z nich skorzystało przy tym z pomocy bliskich, ale prokuratura nie ścigała nikogo.