http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Papały.Iwan powiedział więcej, niż wiedział

Bogdan Wróblewski
2010-02-16, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 20:04

Świadek w sprawie o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały przed swoją śmiercią zbudował układ, który rzekomo stał za zbrodnią

Andrzej Z. ''Słowik'' oskarżony o zlecenie zabójstwa generała Marka Papały
prowadzony na salę rozpraw. Razem z drugim oskarżonym Ryszardem Boguckim
poprosił sąd o zgodę na zakładanie prywatnych ubrań. Sąd odpowie w środę
Fot. Albert Zawada / Agencja Ga
Andrzej Z. ''Słowik'' oskarżony o zlecenie zabójstwa generała Marka...
Układ - według Artura Zirajewskiego "Iwana" - mieli stworzyć: Leszek Miller z SLD, polonijny biznesmen Edward Mazur, gangster o międzynarodowej renomie Riccardo Fanchini vel Kozina i szef mafii na Wybrzeżu Nikodem Skotarczak "Nikoś".

Zabójstwo byłego szefa polskiej policji zaplanowano - wynika z odczytanych wczoraj przed warszawskim sądem zeznań Zirajewskiego - w sopockiej willi konsula honorowego Grecji Favosa F. na przełomie listopada i grudnia 1997 r. Na tym samym spotkaniu gangsterzy rozmawiać mieli też o zabójstwie sędzi Barbary Piwnik, biznesmena Ryszarda Krauzego, kogoś "z MSW".

"Iwan": "Nie padały konkrety dotyczące tych zabójstw. Spotkanie trwało 15 minut". Rozmowa dotyczyła głównie przemytu kokainy z Ameryki Płd. przez Gambię, Sierra Leone i Wybrzeże Kości Słoniowej, statkami do Antwerpii i innych portów Europy Zachodniej.

W zeznaniach "Iwana" jest nawet motyw: "Mówili, że takiej drugiej organizacji to w Polsce nie ma. Nikodem ["Nikoś"], że grupa ma oparcie w służbach. Z wypowiedzi Millera zrozumiałem, że są instytucje (banki, korporacje), z których oni czerpią zyski. Gdyby nie Leszek, to chłop [Papała] by jeszcze żył" - podsumował "Iwan".

Co warte są jego zeznania? On sam nie odpowie na żadne pytanie. Zmarł 3 stycznia w szpitalu aresztu w Gdańsku na zator tętnicy płucnej. Wcześniej zatruł się lekami. Sędzia Paweł Dobosz uznał wczoraj, że śmierć "Iwana" nie ma związku z procesem o zlecenie zabójstwa byłego szefa polskiej policji.

Gdy "Iwan" milczy, jego rewelacje komentują inni. Mec. Jerzy Milej, obrońca Andrzeja Z. "Słowika" (oskarżonego na podstawie wcześniejszych zeznań "Iwana") o zlecenie zabójstwa Papały: - Gdyby kierować się logiką prokuratora, to pan Miller też powinien mieć zarzut. Ale to wszystko jest wyssane z palca.

Prok. Jerzy Mierzewski, oskarżyciel w procesie "Słowika" i Ryszarda Boguckiego (postawiono mu zarzut współudziału w zabójstwie oraz podżegania do niego): - Udział pana Millera w tej sprawie nie został w żaden sposób potwierdzony, przynajmniej dopóki ja prowadziłem śledztwo. Nie potwierdziło się nic. Nawet znajomość tych osób.

Rewelacje "Iwana" miały cechy prawdopodobieństwa. Grek znał pruszkowskich bossów "Słowika" i "Pershinga", nie mówiąc o trójmiejskich gangsterach. Wyjechał z Polski, gdy ujawniły to media. Z kolei Fanchini - gangster współpracujący od roku z amerykańską agencją antynarkotykową DEA - łączony był w mediach z Edwardem Mazurem. - Amerykanie nie dali nam zgody na jego przesłuchanie - ujawnia prok. Mierzewski.

O rozmowach w willi "Fifka" - tak nazywano Greka w Sopocie - "Iwan" przypomniał sobie w lutym 2007 r. W lipcu 2007 r. przedstawił szczegóły. Mówił, że przestał się bać, a prokuratura dotrzymała z nim umowy. W zamian za wcześniejsze zeznania, w których obciążył "Słowika", Mazura i nieżyjących już "Nikosia" oraz Krzysztofa Hedberga ps. "Kartofel", prokuratura wystąpiła do sądu o nadzwyczajne złagodzenie kary w jego sprawie o inne zabójstwo.

Nieoficjalna wersja jest jednak inna: ponoć "Iwan", gdy sędzia Arlander Keys nazwał go "kłamcą i łajdakiem" i odmówił ekstradycji Mazura, chciał się wycofać z zeznań.

Zmienił jednak koncepcję - włączył w swoją narrację Afrykę i Leszka Millera - rzecz całą sprowadzając do absurdu. Prokurator po ponad roku bezskutecznego sprawdzania tej wersji poddał "Iwana" badaniom przez psychologa. Biegły uznał, że jego zeznania w "większości nie spełniają psychologicznych standardów wiarygodności".

Prokurator - wynika z wczorajszej rozprawy - przesłuchiwał go (licząc z okazywaniem ludzi i miejsc, w których "Iwan" miał kogoś widzieć) 41 razy w ciągu 10 lat. Średnio w co czwartym protokole "Iwan" zmieniał wersje zdarzeń, uzupełniał je, prostował.

- To są zeznania tylko jednego świadka - mówił wczoraj prok. Mierzewski pytany, czy niewiarygodny "Iwan" nie przekreśla wiarygodności całego oskarżenia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':