- Lech jest dużo lepszym kandydatem na prezydenta ode mnie. Znakomicie i szybko odnajduje się w sferze stosunków międzynarodowych: dyplomatycznych salonów, nawiązywanie kontaktów z zagranicznymi przywódcami. Ma też znakomite umiejętności utrzymywania stosunków z różnymi środowiskami, np. z diasporą żydowską - samokrytycznie ocenia szef PiS w wywiadzie dla "Newsweeka". I zaraz dodaje: - Ja jestem lepszy jako szef partii. 20 lat spędziłem na tej robocie, lubię ją.
Haki na Sikorskiego są z 2007 r. Wywiad stał się głośny, nim jeszcze tygodnik trafił do kiosków. W sobotę jego fragment pojawił się na stronie internetowej tygodnika. Kaczyński mówi w nim, że są haki na Radosława Sikorskiego, potencjalnego kandydata PO na prezydenta. Precyzuje: chodzi o sprawę, do której doszło po powołaniu Sikorskiego na szefa
MON w rządzie PiS. Jego odwołanie w lutym 2007 r. nastąpiło "z pewnym opóźnieniem".
Jarosław Kaczyński precyzuje też, że o sprawie wie tylko on, prezydent Lech Kaczyński i Donald Tusk, który został o sprawie poinformowany. Nie wie nic za to wyspecjalizowany w hakach Jacek Kurski, który nagłośnił sprawę służby dziadka Donalda Tuska w Wehrmachcie (przymusowej). Czy użyje haka w kampanii? Kaczyński: - W kampanii będzie przestrzegane prawo - zapewnia.
Grupa Zagrożona Hakiem się poszerza Wywiad nie wpisuje się jednak w strategię ocieplenia wizerunku PiS. Jarosław Kaczyński najlepiej czuje się w roli tropiciela układów. W papierowym wydaniu "Newsweeka", GZH czyli Grupa Zagrożona Hakiem poszerza się o kolejne osoby i środowiska.
Włodzimierz Cimoszewicz: - Twierdzi, że nie będzie kandydował chyba że pojawi się realne zagrożenie ponownego wyboru Lecha Kaczyńskiego. Dla mnie reszta jest jasna: są powody dla których w innych okolicznościach nie może kandydować - mówi Kaczyński. Jakie?
- Nic więcej na ten temat nie powiem.
Bronisław Komorowski, który podobno jest jednym z bohaterów aneksu do raportu o likwidacji WSI. Kaczyński:
W sprawie zawartości aneksu nie mogę się wypowiadać, bo to ścisła tajemnica.
- Nie wiem też, czy po wyroku Trybunały Konstytucyjnego możliwe jest jego opublikowanie przez prezydenta. Ale jeśli nie to Komorowskiego i tak kompromituje obrona WSI, które były prostą kontynuacją komunistycznych wojskowych specsłużb. Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego.
Donald Tusk: "w kręgu podejrzeń" w sprawie przecieku informacji o akcji CBA przeciw przedstawicielom branży hazardowej. - Tusk powinien odpowiadać przed sądem karnym. W normalnym kraju tak by się to skończyło - mówi szef PiS.
Doświadczony sędzia powinien potraktować poszlaki przedstawione przez Kamińskiego jako podstawę do wyroku skazującego Tuska
Nie dla parytetów Szefem klubu PiS została ostatnio kobieta, posłanka Grażyna Gęsicka. Ale w wywiadzie Jarosław Kaczyński mówi, że nie jest zwolennikiem parytetów: - To wprowadza do mechanizmów demokracji coś nowego i destrukcyjnego. Jeśli będziemy dołączać do tych mechanizmów kolejne kryteria, demokracja się rozsypie.
Jeśli damy przywilej kobietom, to będą w kolejce następni. Istnieje problem realnego równouprawnienia kobiet ale trzeba go rozwiązywać inaczej
- ocenia Kaczyński.
PO utrzymuje układ sił na górze Szef PiS chwali się zasługami swojego rządu dla gospodarki (udział Tuska we wzroście
PKB obrazowanym na konferencjach prasowych premiera czerwoną mapą Europy z zieloną wyspą - Polską, jest zdaniem Kaczyńskiego "zerowy").
Dlaczego więc Polacy odwrócili się od PiS? Kaczyński ocenia, że decydujący jest "układ sił na społecznej górze, PO go utrzymuje i obsługuje". - Stąd systematyczna dyfamacja PiS albo prościej - przyprawianie nam gęby (...) Jest czas Sobiesiaków, znakomity dla nich, fatalny dla Polaków, nawet jeśli bardzo wielu z nich tego nie dostrzega.
I dalej też smaczne cytaty - Jest czas radykalnego powrotu wszystkich immunitetów, które my naruszyliśmy. Bezwstydne chronienie senatora Krzysztofa Piesiewicza jest tego znakomitym przykładem - mówi Kaczyński i ocenia, że senatorowie PiS, którzy głosowali przeciw uchyleniu immunitetu "złamali dyscyplinę i zostały wobec nich wyciągnięte konsekwencje" (zostali zawieszeni,
Zbigniew Romaszewski wystąpił dziś z klubu PiS). - Nas nie można oskarżać o chronienie kogokolwiek. Za naszych czasów Andrzej Lepper immunitetu nie miał choć był człowiekiem eksponowanym. Minister sportu Tomasz Lipiec osobiście robił na mnie dobre wrażenie. Ale podjęto wobec niego twarde działania. Za moich rządów nie było immunitetów, ścigania przeciwników politycznych ani kryteriów propagandowych, czego przykładem słynne konferencje prasowe Chlebowskiego i Drzewieckiego - mówi Kaczyński.
Znamy tajne sondaże W tym wywiadzie - jak w wielu poprzednich - mówi też o sondażach, które są lepsze dla PiS i Lecha Kaczyńskiego niż te publikowane w mediach. To jego zdaniem jeden z powodów rezygnacji szefa PO z kandydowania w wyborach. - Tusk miał w nich wyraźną przewagę, ale do nadrobienia w trakcie kampanii (...) Mówię o profesjonalnych sondażach robionych na próbie kilku tysięcy osób (...) Zdecydowana większość społeczeństwa - ponad 70 proc. - nie chce wybierać na prezydenta przedstawiciela rządzącej formacji - mówi Kaczyński.
PiS jak zakon A co jeśli kolejne PiS przegra kolejne wybory? A potem PiS polegnie w 2011 r.? Kaczyński o tym mówić nie chce. Podobnie jak o swoim następcy. - Przyjmuję zasady prawa kanonicznego: 75 lat - mówi o swojej emeryturze.
Podobnie jak w poprzednich wywiadach przyznaje, że koalicja PiS z Samoobroną była błędem. Ale pytany o możliwą koalicję kolejnego rządu PiS nie stawia krzyżyka na Romanie Giertychu: - Jest młody, może jeszcze odegrać jakąś rolę w polityce - odpowiada, zastrzegając, że ma nadzieję na pełne zwycięstwo w kolejnych wyborach.
Wyklucza koalicję rządową z
SLD. A koalicja medialna? - Można dogadywać się nawet z samym diabłem żeby ratować coś co jest ważne dla przyszłości Polski (czyli media publiczne) - mówi Kaczyński. Jako potencjalnego koalicjanta w końcu wymienia
PSL - ale z zastrzeżeniami: jest dla PiS zbyt prorosyjski i jest "powiązany z wielkim biznesem rolnym". Co pan sugeruje? - pytają dziennikarze.
- Za naszych czasów takie rzeczy by nie przeszły, tyle mogę powiedzieć
- po raz kolejny niedopowiada Kaczyński.