http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Andżelika Borys skazana na grzywnę, trzech działaczy w areszcie

IAR, PAP,d
2010-02-15, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 16:40

Prezes nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys została w poniedziałek skazana na ponad milion rubli białoruskich grzywny (blisko 400 dol.) przez sąd w Grodnie - poinformował członek Rady Naczelnej ZPB Andrzej Pisalnik. Wcześniej milicja zatrzymała Borys i 40 innych działaczy Związku. Trzech skazano na pięć dni aresztu.

Działacze zdelegalizowanego przez białoruski reżim Związku Polaków przed zarekwirowanym Domem Polskim w Grodnie.
Fot. Aleksej Salej
Działacze zdelegalizowanego przez białoruski reżim Związku Polaków przed...
Andrzej Poczobut
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Andrzej Poczobut
Andżelika Borys została zatrzymana pod Wołożynem. Jechała do lokalnego sądu, gdzie odbywała się rozprawa o odebranie Domu Polskiego w Iwieńcu Związkowi Borys, nieuznawanemu przez reżim Łukaszenki. Silą wepchnięto ją do samochodu milicyjnego, przewieziono do Grodna i skazano na wysoką grzywnę.

Wcześniej na kary 5 dni aresztu skazano szefa Rady Naczelnej Andrzeja Poczobuta, wiceszefa Związku Mieczysława Jaśkiewicza i rzecznika ZPB Igora Bancera, który po wyroku ogłosił głodówkę. Wszystkim zarzucono udział w nielegalnym wiecu przed Domem Polskim w Grodnie 10 lutego. Mieli oni w ub. tygodniu dostarczone wezwania do Grodna na rozprawę w tej sprawie na godzinę 14 czasu polskiego.

Igor Bancer powiedział PAP, że zatrzymano w sumie 40 działaczy ZPB. Wszyscy jechali do Wołożyna na rozprawę w sprawie Domu Polskiego w Iwieńcu, który władze białoruskie chcą przekazać lojalnemu wobec Mińska kierownictwu ZPB ze Stanisławem Siemaszką na czele. Według Bancera była to skoordynowana akcja. "To ewidentna łapanka" - oświadczył.

Także Poczobut nie miał wątpliwości, że celem milicyjnej akcji było uniemożliwienie działaczom dotarcia do Wołożyna na rozprawę, na której władze chcą uprawomocnić decyzję o zabraniu Domu Polskiego działaczom z kręgu Andżeliki Borys.

Również w poniedziałek zatrzymano w Wołożynie lidera opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Białorusi Anatola Labiedźkę, który przyjechał poprzeć dyrektorkę Domu Polskiego w Iwieńcu Teresę Sobol - poinformowała jego partia na swej stronie internetowej.

Poczobut poinformował PAP, że został zatrzymany przez milicję w okolicach miasteczka Iwie, gdy autostopem jechał do Wołożyna, przy czym początkowo mówiono mu, że jest podejrzany o napad rabunkowy. "Jestem oficjalnie podejrzany o dokonanie napadu rabunkowego. Podobno mój wygląd zgadza się z rysopisem sprawcy napadu rabunkowego w Grodnie" - powiedział Poczobut, rozmawiając z PAP, gdy milicjanci zabierali go do radiowozu.

Z kolei Bancer powiedział PAP, że zatrzymano go na ulicy w Grodnie. "Mieczysław Jaśkiewicz został zatrzymany przez drogówkę, gdy próbował wyjechać z Grodna inną drogą. Z Jaśkiewiczem zatrzymano jeszcze czterech działaczy ZPB, ale już ich zwolniono" - dodał.

Liczba zatrzymanych wyniosła ok 40. Mimo wyjątkowych represji wobec działaczy, sąd w Wołożynie nie zajął się dziś sprawą Domu Polskiego.

Czy reżim ustępuje?

Rozprawa ograniczyła się do zapowiedzi sędziego, że wyznaczy następny termin wstępnego posiedzenia.

Według wiceministra polskiego MSZ Andrzeja Kremera, to może być oznaka, że nacisk ze strony Polski i UE na władze białoruskie daje skutek.

- Dzisiaj odbyło się tzw. wstępne posiedzenie, czyli istoty sprawy jeszcze nie rozpatrywano. Sędzia powiedział, że wyznaczy kolejny termin wstępnego posiedzenia. Kodeks dopuszcza taką procedurę - powiedział PAP z Wołożyna członek Rady Naczelnej ZPB Andrzej Pisalnik.

Jak dodał, na rozprawie adwokat poprosił sąd, żeby spisano jeszcze jeden akt przejęcia mienia w Domu Polskim, bo poprzedni sporządzono pod nieobecność Teresy Sobol. Wniósł też o dopuszczenie świadków obrony.

Ale zatrzymania trwały nadal

- Przed sądem zebrało się około 30 Polaków, którzy przyjechali z różnych miejscowości, m.in. Grodna, Wołożyna, Iwieńca i Lidy, by wyrazić solidarność z dyrektor Domu Polskiego panią Teresą Sobol i pokazać, że losy Domu nie są im obojętne. To oczywiście tylko mała część ludzi, którzy chcieli tu przyjechać, bo w różnych miejscach zatrzymywano wiozące ich samochody - informował PAP działacz ZPB Andrzej Pisalnik.

- Kiedy z sądu wychodzili marionetkowy dyrektor Domu Polskiego Stanisław Buraczewski i przedstawiciel reżimowego Związku Mieczysław Łysy, ludzie zaczęli krzyczeć: "Hańba!", "Zdrajcy!" itp. Milicjanci zareagowali bardzo ostro. Wykręcając jej ręce, chwycili redaktor "Głosu znad Niemna (na uchodźstwie)" panią Irenę Waluś i powlekli ją nogami po śniegu. Została zatrzymana, spisano protokół dotyczący chuligaństwa i jeszcze jej nie wypuszczono - powiedział Pisalnik.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':