Do tej pory Ministerstwo Pracy szczególnie wspierało bezrobotnych po pięćdziesiątce i absolwentów, którzy nie skończyli 25 lat.
Specjalnie dla nich układało programy aktywizacyjne. Teraz zauważono kolejną grupę ryzyka - ludzi przed trzydziestką. Bo właśnie takich wśród bezrobotnych w ostatnim roku przybyło najwięcej.
I tak w grudniu 2007 r. bezrobotnych w wieku 18-24 lata było w całym kraju 332 tys. 669, a w wieku 25-34 lata - 485 tys. 159. W grudniu 2009 r. bezrobotnych w wieku od 18 do 24 lat było już 425 tys. 869, a od 25 do 34 lat - aż 547 tys. 837.
- Inżynierowie jeszcze sobie jakoś radzą. Humaniści toną - mówi 27-letni Jakub Kwasek z Bydgoszczy, magister ochrony środowiska. Po studiach w rodzinnych stronach nie udało mu się znaleźć pracy. Pojechał do stolicy. Pracował w biurze za 1,6 tys. zł. Nie starczało na wynajem
mieszkania i życie. Wrócił do rodziców i od ośmiu miesięcy wysyła
CV. Ale telefon milczy.
29-letni Marcin po politologii etatu szuka od półtora roku. Tacy bezrobotni jak np. Jakub i Marcin nie byli dotąd objęci szczególnym wsparciem w pośredniakach.
Marcin: - Dwa razy próbowałem umówić się z doradcą zawodowym. Usłyszałem, że są pilniejsze przypadki - bezrobotni z bardzo niskimi kwalifikacjami albo ojcowie rodzin wielodzietnych w tragicznej życiowej sytuacji.
W krajowych statystykach jest ponad 973 tys. osób, które mają mniej niż 34 lata. O 156 tys. więcej niż dwa lata temu.
- Niemal 47 proc. naszych bezrobotnych nie skończyło trzydziestki - mówi Tomasz Zawiszewski, zastępca szefa PUP.
Dwa lata temu młodych bydgoszczan bez etatu było prawie o 8 proc. mniej.
- Młodzi nie mogą znaleźć pracy, bo mają niedopasowane do potrzeb rynku wykształcenie. Mają 30 lat i nie zdobyli doświadczenia - mówi Tomasz Czop, wicedyrektor WUP w Rzeszowie. - Studiowali długo, naukę przerywali dziekankami i wyjazdami za granicę. Większość pracodawców przestraszonych recesją, nawet jeśli nie zwalnia, to wstrzymuje rekrutacje. Jeśli muszą zatrudnić - nie chcą ryzykować. Wolą 40-latka z doświadczeniem i ustabilizowaną sytuacją życiową.
W tym roku resort pracy da pośredniakom 300 mln zł na aktywizację zawodową osób przed 30. rokiem życia. Jak pomogą urzędy pracy? Wyślą na szkolenia zawodowe, staże, kursy przedsiębiorczości, dadzą dotacje na założenie firmy, zapłacą pracodawcom za stworzenie miejsc pracy. Z każdym bezrobotnym przed trzydziestką doradcy zawodowi będą ustalać indywidualny plan. Młodzi sami mają powiedzieć, czego potrzebują. Marcin: - Ratunkiem dla nas są staże i praktyki. To nic, że za marne pieniądze. Można zdobyć doświadczenie.
Jakub Kwasek z Bydgoszczy wkrótce zacznie studia podyplomowe na koszt pośredniaka.