http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sierp i młot to też wasza historia

Rozmawiał Wacław Radziwinowicz
2010-02-14, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 15:30

- Zostawiłbym ocenę tamtych lat w moim kraju przyszłym pokoleniom. Naszych weteranów boli to, co się dzieje z symbolami radzieckimi w Europie Centralnej. W Polsce ich używania zakazał nawet parlament. To absurd - mówi "Gazecie" wicemarszałek rosyjskiej Dumy Aleksandr Babakow

ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa z Aleksandrem Babakowem, wicemarszałkiem rosyjskiej Dumy odpowiedzialnym m.in. za kontakty z parlamentami krajów Europy Centralnej

Wacław Radziwinowicz: Kontaktów między Polską a Rosją jest coraz więcej. Współpracują senaty naszych krajów, Cerkiew i Kościół katolicki prowadzą intensywny dialog. Za dwa miesiące Władimir Putin i Donald Tusk wspólnie oddadzą hołd ofiarom Katynia. To znaczy, że w stosunkach naszych krajów otwierają się nowe perspektywy?

Aleksandr Babakow: Tak i można się z tego tylko cieszyć. Ale nie zapominamy, że w pańskim kraju działają siły polityczne, które nie całkiem prawidłowo podchodzą do współpracy z Rosją.

Nikt nie neguje, że w naszej wspólnej historii są bolesne problemy. Nie wolno ich przemilczać, ale nie należy ich czynić jedynym tematem naszych rozmów. Mam wielką nadzieję, że tej wiosny uda się nam przełamać ten historyczny impas i oddać historię historykom. Wtedy politycy będą mogli zająć się rozwiązywaniem konkretnych zadań ekonomicznych, humanitarnych, socjalnych.

Moskwa zapowiada, że Putin i Tusk złożą hołd wszystkim pochowanym w Katyniu - i Polakom, i pomordowanym tam przez NKWD obywatelom ZSRR. Na ile szczery jest w Rosji żal po rosyjskich ofiarach terroru stalinowskiego?

- Podchodzę do tej sprawy bardzo ostrożnie i z lękiem. Przede wszystkim dlatego, że wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy wtedy żyli i działali. Jedni byli ofiarami, inni, że tak powiem, antyofiarami. I każdy ma swój obraz tamtych wydarzeń, swoją ocenę. Widzą w przeszłości i rzeczy dobre, i złe.

Ich przekonań i ich wiedzy nie wolno ignorować. Dlatego zostawiłbym ocenę tamtych lat w moim kraju przyszłym pokoleniom. Niech one przyjrzą się z dystansu, niech ocenią. A naszych weteranów boli na przykład to, co się dzieje z symbolami radzieckimi w Europie Centralnej. W Polsce ich używania zakazał nawet parlament. To absurd. Przecież te symbole to też wasza historia - dobra czy zła, ale wasza. Nie próbujcie jej zmieniać, tylko wyciągajcie z niej wnioski.

Przepraszam, ale ja pytam pana, na ile Putin czy Miedwiediew są szczerzy, kiedy mówią, że nie ma usprawiedliwienia dla zbrodni stalinowskich?

- Są szczerzy. Ale Rosja nie tyle chce dać ocenę tego, co było, co wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Po to, by nie deptać w miejscu, jak to robili na Ukrainie, spekulując na temat Wielkiego Głodu lat 30. Przecież miliony ludzi zginęły wtedy nie tylko na Ukrainie. Ludzie umierali we wszystkich republikach ZSRR. Nie można mówić, że głód był ludobójstwem skierowanym tylko przeciw narodowi Ukrainy.

To czemu Rosja nie przyzna otwarcie, że Wielki Głód to zbrodnia popełniona na całym narodzie radzieckim i nie nazwie sprawców tej zbrodni?

- My tego nie przemilczamy. Historycy i politycy dali ocenę, przyznali, że to była tragedia.

Tragedia i zbrodnia to dwie różne rzeczy.

- O tym, co było zbrodnią, a co nie, mogą wyrokować tylko sądy, a nie politycy. My musimy być ostrożni, tym bardziej że wśród nas są ludzie, którzy brali udział w tamtych wydarzeniach.

Wkrótce Polska będzie przewodniczyć Unii Europejskiej. Nasi dyplomaci chcieliby, by nasz kraj stał się ważnym pośrednikiem między Moskwą a Brukselą. Czy Rosja się na to zgodzi?

- Nie obawiam się takich ambicji Warszawy. Przeciwnie, one mnie radują. To fakt, że relacje między naszymi państwami są trudne. Ale my, nie bacząc na to, stajemy się dla siebie coraz ważniejszymi partnerami.

Dla Polski Rosja to dziś drugi kontrahent w handlu zagranicznym. Rośnie rola Polski w naszej wymianie handlowej. Rozwijają się kontakty kulturalne. Do tego Polak z Rosjaninem całkiem nieźle potrafią się zrozumieć. A Polska, przewodnicząc UE, w kontaktach z Rosją będzie występować jako rzecznik interesów nie tyle swoich własnych, co europejskich.

To sprawi, że Moskwa i Warszawa będą ze sobą rozmawiać jak bardziej dojrzali i szanujący się nawzajem partnerzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':