- Z całą pewnością to spotkanie nie będzie dotyczyło wyborów prezydenckich. Przygotowujemy tryb i sposób działania w najbliższych tygodniach na rzecz wyłonienia kandydata Platformy Obywatelskiej - przeciął krążące spekulacje na temat kandydatury Cimoszewicza premier. - Przedmiotem rozmowy z panem Cimoszewiczem będzie opis różnych inicjatyw i pomysłów, dzięki którym będzie można wykorzystać jego oraz innych premierów i polityków na rzecz promocji Polski i skutecznego działania na arenie międzynarodowej.
Trudny do zaakceptowania Cimoszewicz wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza kandydować, a do zmiany decyzji mogłaby skłonić go tylko groźba reelekcji Lecha Kaczyńskiego. Pytany, czy wystartowałby, gdyby PO zaproponowała mu kandydowanie, oferując wsparcie i zaplecze polityczne, odpowiedział kilka tygodni temu, że nie spodziewa się takiej propozycji.
Kandydatura Cimoszewicza mogłaby spotkać się z dużym oporem w Platformie. - W większości jesteśmy partią z solidarnościowym rodowodem. Ze względu na swój życiorys byłby trudny do zaakceptowania dla sporej części członków Platformy i naszego elektoratu - mówił "Gazecie" szef klubu PO
Grzegorz Schetyna. - Gdyby Tusk zaproponował Cimoszewicza, byłby bunt - dodaje członek zarządu PO Tomasz Tomczykiewicz.
Ale premier powiedział wczoraj, że nie zamierza namaszczać kandydata na prezydenta. Podkreślił, że zależy mu na demokratycznym wyborze.
W środę na posiedzeniu zarządu partii ma być przedstawiona propozycja, by kandydata wybierać po konsultacjach z terenem. Wszyscy działacze głosowaliby w internecie lub podczas zjazdów kół, powiatów i regionów (od lutego do kwietnia).
Ale lepiej mieć go blisko Kto ma większe szanse? We władzach PO bardziej popularny jest Komorowski, jako bardziej przewidywalny. Sikorski, który jest w PO od trzech lat, nie cieszy się takim zaufaniem. - Gdybym dziś miał obstawiać, kto wygra, dałbym 80 proc. głosów dla Komorowskiego, 20 proc. dla Sikorskiego - powiedział nam wczoraj jeden z członków zarządu PO.
- Nie oceniając szans tej preelekcji, tylko potencjał jednego i drugiego kandydata i mój stosunek do nich, to on jest naprawdę 50 na 50 - mówił wczoraj Tusk. - Kiedy patrzę na zaufanie społeczne do Radosława Sikorskiego i Bronisława Komorowskiego, to mogę tylko z zazdrością powiedzieć, że przewyższa ono zaufanie do mnie. Ale to jest najlepsze ze wskazań - dodał. I jeszcze: - Gdybym miał poczucie, że jeden jest wyraźnie lepszy od drugiego, tobym to powiedział. Choćby po to, żeby mu pomóc, przynajmniej w PO.
Co więc z Cimoszewiczem? Tusk chce zacieśnić współpracę z lewicowym politykiem. To nie tylko eliminowanie groźnego przeciwnika z prezydenckiego wyścigu, ale też - jak słyszymy w PO - sposób, żeby mieć go blisko, gdyby prezydenckie notowania polityków PO spadły.
Wczorajsze spotkanie Tuska z Cimoszewiczem trwało ponad dwie godziny. - Bardzo udane. Panowie omówili pomysły na promocję Polski za granicą - mówił lakonicznie rzecznik rządu Paweł Graś.
Według nieoficjalnych informacji Cimoszewicz ma stanąć na czele rady ds. polityki zagranicznej przy premierze. Jak usłyszeliśmy od jednego z bliskich współpracowników Tuska, do rządu na razie nie wejdzie, bo stanowisko szefa
MSZ jest zajęte.