Wczorajsza wizyta ministra spraw zagranicznych Białorusi Siarhieja Martynaua miała być przykładem poprawy relacji między reżimem Aleksandra Łukaszenki a Unią Europejską. Nic z tego nie wyszło z powodu represji wobec członków Związku Polaków na Białorusi.
Niedemokratyczne, uznane przez Mińsk władze Związku ze Stanisławem Siemaszką razem z milicją przejęły 8 lutego Dom Polski w Iwieńcu k. Grodna. Należał do prawowitych działaczy Związku Polaków Andżeliki Borys uznawanych przez Warszawę. Milicja aresztowała część protestujących.
Wcześniej sąd w Grodnie skazał Borys i władze jej fundacji Polonica za "nielegalną działalność charytatywną" na grzywnę równowartości 25 tys. dol. W nocy uszkadzane są
samochody działaczy ZPB Borys.
Non paper dla Łukaszenki Co na to Martynau? Na konferencji prasowej w pałacyku
MSZ stwierdził: - Nie można mówić o jakimkolwiek prześladowaniu mniejszości polskiej. To spór między dwiema frakcjami w stowarzyszeniu, a do tego sporu nie chcą się mieszać władze białoruskie.
Według naszych nieoficjalnych informacji w czasie twardej rozmowy z Sikorskim szef białoruskiego MSZ mówił, że jego rząd nie jest inicjatorem konfliktu w Iwieńcu, a przyczyny eskalacji sporu "są dla władz białoruskich niejasne".
- Raczej trudno w to wierzyć - komentuje nasz rozmówca z MSZ. Akurat wczoraj białoruska milicja zatrzymała wiceprezesa Związku Polaków na Białorusi Mieczysława Jaśkiewicza. Zarzut - podrobienie prawa jazdy. Wieczorem go wypuszczono, okazało się, że prawo jazdy ma prawdziwe.
Sikorski powiedział wczoraj, że istnieją dwa scenariusze dla Białorusi. Optymistyczny - czyli rozwój relacji z Polską i Unią Europejską. Warunkiem jest "niepogarszanie sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi". - Możliwy jest także scenariusz negatywny - dodał.
O co chodzi? Według naszych informacji Sikorski przekazał Martynauowi tzw. non paper - nieoficjalny list do Aleksandra Łukaszenki, w którym wymienił dziesięć punktów, na których zależy Białorusi. To m.in. poparcie kolejnej transzy pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zniesienie sankcji wizowych, uruchomienie na Białorusi części programów Partnerstwa Wschodniego, a nawet wejście na prawach pełnego członka do Rady Morza Bałtyckiego.
Ich poparcie Sikorski uzależnił od poprawy sytuacji działaczy ZPB.
MSZ szykuje także listę obywateli Białorusi, którzy nie będą wpuszczani na teren Polski i Unii. Według nieoficjalnych informacji jest wśród nich uznawane przez Mińsk kierownictwo ZPB ze Stanisławem Siemaszką. - Termin ogłoszenia listy to raczej sprawa godzin i dni niż tygodni - mówi "Gazecie" rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Buzek: Ocieplenie albo zerwanie Kiedy w czasie konferencji dziennikarz Biełsatu (stacja
TVP w języku białoruskim) pytał wczoraj, dlaczego nie otrzymuje ona akredytacji na Białorusi, a jeden z dziennikarzy siedzi w więzieniu, Martynau z kamienną twarzą stwierdził, że stacja musi najpierw respektować prawo na Białorusi. - Dziennikarz został aresztowany za napaść na milicjanta - dodał.
- Pozwolenie na działalność wolnych mediów byłoby najlepszym dowodem liberalizacji - polemizował Sikorski.
Gdy Martynau po raz kolejny zaprzeczał, że wobec działaczy ZPB prowadzone są represje, Sikorski zaapelował, by: "demokratycznie wybrany reprezentant społeczności białoruskiej polskiego pochodzenia mógł zostać zarejestrowany".
Mimo zadrażnionych stosunków Sikorski i Martynau podpisali umowę o małym ruchu granicznym. - Dotyczy przede wszystkim obywateli obu państw i im daje korzyści - zaznaczył Sikorski.
W sprawie polskiej mniejszości Sikorski rozmawiał z komisarz ds. zagranicznych Unii lady Catharine Ashton. Wczoraj szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek zasugerował, że niewykluczone jest zerwanie relacji między Unią a Białorusią. - W sytuacji, gdy nie będzie żadnego pozytywnego odzewu na ocieplenie, które zaproponowała UE, będzie trzeba wprowadzić drastyczne środki - stwierdził.
W sprawie mniejszości polskiej interweniował już także szef MSZ Włoch Franco Frattini i szef OBWE Kanant Saudabaj.