Rada przesłuchała obu wytypowanych przez Krajową Radę Sądownictwa kandydatów: Seremeta i Edwarda Zalewskiego - urzędującego prokuratora krajowego. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o prokuraturze, która rozdziela funkcje prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego powołuje prezydent "po zasięgnięciu opinii Rady Prokuratorów". Okazało się, że zamiast "opinii" Rada przedstawiła prezydentowi wyniki głosowania ze środy: sędzia Seremet - 15 głosów za i 5 przeciw, prokurator Zalewski - 9 za i 11 przeciw. Wyników głosowania Rada nie opatrzyła uzasadnieniem.
Prokurator Zalewski jest niepopularny wśród prokuratorów przede wszystkim z powodu forsowania okresowych ocen jako obiektywnego kryterium awansu. W piątek "Dziennik Gazeta Prawna" podał, że prokuratorzy głosowali przeciw niemu, bo nie podobało się im, że skrytykował krakowską prokuraturę, która postawiła dwóm dziennikarzom zarzut ujawnienia informacji ze śledztwa w sprawie domniemanego przecieku o prowokacji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. A potem podpisał dymisję szefa tamtejszej prokuratury okręgowej. Miało się im też nie podobać przeniesienie śledztwa w sprawie finansowania kampanii wyborczej Janusza Palikota z Lublina - gdzie prokuratorzy chcieli je umorzyć - do Białegostoku. Ich zdaniem było to ingerowanie w niezależność prokuratorów.
Prezydent nie jest związany wynikami głosowania. Mogą one nawet pomóc Zalewskiemu, bo
Lech Kaczyński jako minister sprawiedliwości prokurator generalny pochwalał i praktykował osobiste angażowanie się prokuratora generalnego w śledztwa.