- Marzy mi się taka pierwsza, prawdziwa preelekcja w Polsce. To znaczy, żeby wszyscy uczestnicy Platformy Obywatelskiej mogli o tym zdecydować w bezpośrednim głosowaniu - mówił wczoraj premier dziennikarzom w Brukseli.
Chodzi o to, jak partia ma wybrać swojego kandydata w wyścigu prezydenckim. Jako potencjalnych kandydatów premier wymienił marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i szefa
MSZ Radosława Sikorskiego.
Wewnętrzna rywalizacja obu polityków wystartowała. Wczoraj marszałek Sejmu skrytykował skrzydłowych PO Janusza Palikota iJarosława Gowina, którzy - jego zdaniem - próbują się pod nią "podkleić", twierdząc, że jest to rywalizacja frakcji czy skrzydeł partyjnych.
- Tak nie jest - podkreślił Komorowski.
Jarosław Gowin iJanusz Palikot powinni się uspokoić. Ja na pewno nie jestem kandydatem żadnej frakcji, tylko wydaje mi się, że mieszczę się w tym głównym nurcie PO - powiedział Komorowski w RMF FM.
- Prezydentura Bronisława Komorowskiego byłaby solidną prezydenturą krajową, a moja eksportową -mówił z kolei wTVN 24
Radosław Sikorski. Dodał, że jako prezydent w tandemie z Donaldem Tuskiem mógłby budować prestiż Polski za granicą.
Zarząd PO we wtorek ma zdecydować, jaki będzie kalendarz i sposób wyboru kandydata na prezydenta.
Możliwe są dwa scenariusze wewnątrzpartyjnych konsultacji: internetowe głosowanie ponad 44 tys. członków Platformy lub głosowanie w kołach, na zjazdach powiatowych i regionalnych (w tym miesiącu zaczynają wybór nowych władz na wszystkich szczeblach PO).
Zjazdy potrwają do końca kwietnia. Wtedy też byłby znany wynik głosowania na kandydata do wyborów prezydenckich.
Politycy PO kalkulują, że dzięki wewnętrznym konsultacjom pokażą, iż w przeciwieństwie do
PiS, wybierają kandydata na prezydenta w sposób demokratyczny. A po drugie - opóźnią ataki PiS na niego.