http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Aneta Krawczyk dała radę

Marcin Kącki, Ewa Milewicz
2010-02-12, ostatnia aktualizacja 2010-02-12 12:33

Pięć lat dla b. posła Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego oraz dwa lata i trzy miesiące dla Andrzeja Leppera, b. wicepremiera koalicyjnego rządu PiS-LPR-Samoobrona za przestępstwa seksualne.

RAPORTY
Bez zawieszenia.

Sąd - na razie pierwszej instancji -uwierzył wykorzystywanym seksualnie kobietom. To Aneta Krawczyk, bezrobotna zmałego miasteczka, upokarzana i traktowana przez Leppera i Łyżwińskiego jak rzecz, powiedziała im: dość.

Sąd nie uwierzył Krawczyk na "piękne oczy". Uwierzył, bo każde jej słowo było poparte dowodem. Mówiła, że Lepper za pracę w biurze poselskim zażądał dowodu wdzięczności w hotelu poselskim? Jej opis pokoju Leppera był jak fotografia.

Pamiętała szczególnie wstrząsające spotkanie z Lepperem, któremu Lepper zaprzeczał? Przypomniała sobie, że telefonowała do koleżanki i opowiedziała jej wszystko. Potwierdziły to i billingi, i koleżanka.

Nie umiała sobie przypomnieć daty jakiegoś spotkania, ale pamiętała, że w drodze na nie minęła policyjną blokadę? Policja potwierdziła, że tego dnia, w tej okolicy zakładała blokadę.

Sama sobie to zafundowała - powie ktoś. Ile kobiet idzie do łóżka, bo chcą pracować? Albo muszą pracować i mają nadzieję, że praca poparta łóżkiem będzie pewniejsza i lepiej płatna?

Aneta Krawczyk miała trudniej niż inne kobiety tak traktowane. Trudniej, bo jej oprawcami byli poseł rządzącego ugrupowania i wicepremier rządu IV RP. Z rządu ostatecznie wyleciał nie za podejrzenie o korupcję seksualną, lecz dopiero gdy stał się podejrzany o korupcję zwykłą, finansową.

Ta seksualna IV RP nie zagrażała.

Lepper chciał więc, ot, tak, ujawnił nazwisko Krawczyk, wystawiając ją i jej córki na widok publiczny. - Jeśli przed wynikami badań DNA byłam ledwie szmatą, co zdradziła partię, to po badaniach dziwką, która szuka ojca dla dziecka - opowiadała "Gazecie". Cytowała dowcipy: "Ulubiony teleturniej Anety Krawczyk? Jeden z dziesięciu!".

To sąd ich skazał. To ona pomogła sama sobie i pewnie innym kobietom tak używanym. Decydując się - po zmaganiach z sobą samą -w2006 r. na opowiedzenie o dole, w jaki wpadła, dziennikarzowi "Gazety".

A jak już się zdecydowała, to brnęła w prawdę, nie wycofując się z zeznań, jak to często robią kobiety, ofiary przemocy.

To sąd ich skazał. To Aneta Krawczyk dała sobie radę.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 79 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    96 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':