Bez zawieszenia.
Sąd - na razie pierwszej instancji -uwierzył wykorzystywanym seksualnie kobietom. To
Aneta Krawczyk, bezrobotna zmałego miasteczka, upokarzana i traktowana przez Leppera i Łyżwińskiego jak rzecz, powiedziała im: dość.
Sąd nie uwierzył Krawczyk na "piękne oczy". Uwierzył, bo każde jej słowo było poparte dowodem. Mówiła, że Lepper za pracę w biurze poselskim zażądał dowodu wdzięczności w hotelu poselskim? Jej opis pokoju Leppera był jak fotografia.
Pamiętała szczególnie wstrząsające spotkanie z Lepperem, któremu Lepper zaprzeczał? Przypomniała sobie, że telefonowała do koleżanki i opowiedziała jej wszystko. Potwierdziły to i billingi, i koleżanka.
Nie umiała sobie przypomnieć daty jakiegoś spotkania, ale pamiętała, że w drodze na nie minęła policyjną blokadę? Policja potwierdziła, że tego dnia, w tej okolicy zakładała blokadę.
Sama sobie to zafundowała - powie ktoś. Ile kobiet idzie do łóżka, bo chcą pracować? Albo muszą pracować i mają nadzieję, że praca poparta łóżkiem będzie pewniejsza i lepiej płatna?
Aneta Krawczyk miała trudniej niż inne kobiety tak traktowane. Trudniej, bo jej oprawcami byli poseł rządzącego ugrupowania i wicepremier rządu IV RP. Z rządu ostatecznie wyleciał nie za podejrzenie o korupcję seksualną, lecz dopiero gdy stał się podejrzany o korupcję zwykłą, finansową.
Ta seksualna IV RP nie zagrażała.
Lepper chciał więc, ot, tak, ujawnił nazwisko Krawczyk, wystawiając ją i jej córki na widok publiczny. - Jeśli przed wynikami badań DNA byłam ledwie szmatą, co zdradziła partię, to po badaniach dziwką, która szuka ojca dla dziecka - opowiadała "Gazecie". Cytowała dowcipy: "Ulubiony teleturniej Anety Krawczyk? Jeden z dziesięciu!".
To sąd ich skazał. To ona pomogła sama sobie i pewnie innym kobietom tak używanym. Decydując się - po zmaganiach z sobą samą -w2006 r. na opowiedzenie o dole, w jaki wpadła, dziennikarzowi "Gazety".
A jak już się zdecydowała, to brnęła w prawdę, nie wycofując się z zeznań, jak to często robią kobiety, ofiary przemocy.
To sąd ich skazał. To Aneta Krawczyk dała sobie radę.