http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pogrzeb na stosie legalny na Wyspach

Jacek Pawlicki
2010-02-12, ostatnia aktualizacja 2010-02-12 09:29

Davender Kumar Ghai przed sądem, w którym wywalczył zgodę na pogrzeb
Davender Kumar Ghai przed sądem, w którym wywalczył zgodę na pogrzeb
Fot. Rex Features / East News Rex Features

Wielka Brytania będzie pierwszym krajem w Europie, w którym legalnie odbędzie się kremacja zwłok pod gołym niebem. Wszystko dzięki zaciętej batalii sądowej schorowanego Hindusa

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Mieszkający od pół wieku w Anglii Davender Kumar Ghai cztery lata walczył w sądach, by po śmierci jego ciało mogło zostać poddane kremacji na stosie zgodnie z hinduską tradycją.

Próbował w ten sposób zmienić decyzję władz Newcastle upon Tyne, którym podlega jego rodzinne Gosforth - uznały one tradycyjną hinduską ceremonię pogrzebową za sprzeczną z brytyjskim prawem. Tę decyzję podtrzymało MSW, orzekając, iż palenie ciała zmarłego pod gołym niebem może bulwersować lokalną społeczność, w związku z czym nie należy wydawać nań pozwolenia.

Hindus zakwestionował ten zakaz i w 2006 r. demonstracyjnie przewodził nielegalnej ceremonii spalenia na stosie pewnego Sikha w hrabstwie Northumberland.

W środę sąd apelacyjny w Londynie wydał orzeczenie, które pozwoli nagiąć brytyjską ustawę o kremacji z 1902 r. do religijnych potrzeb Hindusa. Stos Davendera będzie mógł stanąć w specjalnym krematorium bez dachu, by dym mógł swobodnie ujść w powietrze. Sąd zobowiązał władze lokalne w Newcastle, by przygotowały szczegółowe wytyczne dotyczące budowy takich krematoriów.

- Orzeczenie sądu tchnęło nowe życie w marzenia starego człowieka. Teraz mogę odejść w pokoju. To była dla mnie naprawdę sprawa życia i śmierci - mówił po zamknięciu posiedzenia 71-letni Ghai. Sięgająca 4 tys. lat tradycja nakazuje, by po śmierci ciało zostało spalone w "świętym ogniu" - inaczej dusza nie mogłaby się odeń oddzielić.

Na procesy i prawników Davender wydał ponad 100 tys. funtów, ale jest bardzo zadowolony z orzeczenia: - Zawsze mówiłem, że nie chcę łamać prawa. Brytania, którą kocham od ponad pół wieku, jest krajem tolerancyjnym, pozwalającym ludziom żyć tak, jak chcą, i to jest właśnie zwycięstwo tych zasad.

Brytyjskie dzienniki szeroko komentują orzeczenie w sprawie Davendera. Według londyńskiego "Timesa" z tego precedensu skorzystać będzie mógł prawie milion hinduistów i 300-400 tys. mieszkających na Wyspach Sikhów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':