Posłowie właśnie zastanawiają się, jak zakazać palenia papierosów w miejscach publicznych.
Restrykcyjną ustawę zaproponował
PiS. Przewiduje ona całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomicznych, pociągach, autobusach, a nawet w autach służbowych. Za złamanie zakazu - mandaty. Popierają to rząd i
PSL, ale już posłowie Platformy chcą zakaz łagodzić i - na prośbę restauratorów - proponują w lokalach większych niż 100 metrów kwadratowych wydzielać pomieszczenia dla palaczy, a właścicielom mniejszych pozostawić wybór, czy wpuszczają palących, czy nie.
Lewica ustawia się na pozycji obrońcy dyskryminowanej mniejszości (papierosy pali jedna trzecia Polaków). - Nie skazujmy ich na areszt domowy - mówił wczoraj w Sejmie Marek Wikiński (Lewica).
Polska bez dymu Co na to restauratorzy? Przeciwni zakazowi powtarzają za Lewicą: "Nie dyskryminujcie palaczy!". Są jednak tacy, co zakazu się nie boją. Już ponad 1300 lokali wprowadziło go z własnej woli i przystąpiło do kampanii "Polska bez dymu".
- Nie palę, dym mi zawsze przeszkadzał. Jak się dowiedziałem, że na Zachodzie są zakazy, sam wprowadziłem - mówi "Gazecie" Jan Tyrk, właściciel klubu bilardowego Free Ball z Gdańska. Jego goście wychodzą palić na dwór, nawet jeśli bije licznik w opłaconym stole bilardowym.
- Jeżeli mam wahania wpływów, to dlatego że stocznia padła, a nie z powodu zakazu palenia. Paru klientów się obraziło, ale przyszli nowi - dodaje Tyrk.
Irena Dziubińska, właścicielka restauracji Bosman w Lublinie, ze 150 miejscami: - Zrobiłam remont kapitalny. Pożałowałam, żeby mi w odnowionym lokalu papierochami śmierdziało, wprowadziłam zakaz. I nic się nie stało. Żadnego spadku popularności.
Dziubińska organizuje też duże wesela i dancingi. - Goście weselni się nie buntują. Mróz czy nie, wychodzą palić na dwór i jest OK.
Kampanię "Polska bez dymu" rozkręciło wśród restauratorów trzy lata temu stowarzyszenie Manko. - Poszłam ze znajomymi na
obiad. Kobieta przy stoliku po sąsiedzku nie chciała zgasić papierosa. Kiedy poprosiliśmy kelnera o interwencję, powiedział: "Jak się nie podoba, możecie wyjść" - opowiada współautorka tego projektu Magdalena Petryniak z Krakowa. - Pomyśleliśmy, że lepiej wiedzieć, czy w restauracji można palić, zanim się człowiek do niej wybierze.
Dzisiaj na ich stronie
www.lokalbezpapierosa.pl jest zarejestrowanych m.in. 228 lokali z Krakowa, 108 z Warszawy, 95 z Wrocławia.
Ta moda się przyjmie Konfederacja Pracodawców Polskich przepytała sześciuset właścicieli lokali gastronomicznych. Połowa boi się, że zakaz palenia wypłoszy im klientów. Co czwarty przewiduje, że spadnie zatrudnienie.
- Zdarza się, że klienci rezygnują, kiedy usłyszą, że palić nie wolno - przyznaje nam anonimowo kelnerka w lokalu sieci Coffeeheaven w Warszawie. Zakaz palenia obowiązuje dziś w większości jej polskich lokali. Co będzie, jeśli wejdzie zakaz całkowity? - Nie sądzę, żeby w nas to uderzyło. Kiedy wprowadziliśmy zakaz w jednym z dużych punktów w Warszawie, gości nam nie ubyło. Na Zachodzie to już jest trend. U nas ta moda też się przyjmie - mówi Dorota Szczerbicka, menedżerka sieci Coffeeheaven.
Bez dymu się opłaca Zakaz palenia wprowadziło już 12 państw Unii Europejskiej. W Irlandii, gdzie tradycja pubów, do których wpada się na "piwo i papierosa", jest dłuższa niż w Polsce, obowiązuje od 2004 r. Według jednych danych w pierwszych miesiącach zakaz spowodował 15-procentowy spadek obrotów. Irlandzki urząd statystyczny podaje jednak, że było to niewiele ponad 3 proc. - Według WHO już po pół roku
gospodarka Irlandii wróciła do stanu sprzed zakazu - przekonywał wczoraj w Sejmie Czesław Hoc, lekarz, poseł PiS.
W ciągu pierwszego półrocza po wprowadzeniu zakazu sprzedaż wyrobów tytoniowych spadła o 16 proc., a palenie rzuciło ponad 7 tys. osób.
Inne przykłady? Według międzynarodowych raportów po wprowadzeniu zakazu w Nowym Jorku obroty pubów i restauracji nie spadły, a zatrudnienie... nawet wzrosło. Z kolei w Kalifornii (zakaz palenia od 1998 r.) wskaźnik zachorowań na raka płuc spadał sześć razy szybciej niż w innych stanach, gdzie zakaz nie obowiązuje.