http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PO szuka prezydenta

Renata Grochal, Wojciech Szacki
2010-02-11, ostatnia aktualizacja 2010-02-11 09:11

Kandydata w wyborach prezydenckich Platforma ogłosi być może dopiero w kwietniu. Wcześniej zapyta o niego partyjne doły, które mają głosować w internecie lub na lokalnych zjazdach

Wczoraj w sondażu "Gazety" sprawdzaliśmy dwa warianty I tury wyborów prezydenckich - z szefem dyplomacji Radosławem Sikorskim i marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Trochę lepiej wypadł Sikorski, który wygrał z Lechem Kaczyńskim 26 do 22 proc. Komorowski z prezydentem tylko zremisował -21 do 21 proc. W obu wariantach mocne trzecie miejsce zajął Andrzej Olechowski (13 proc. przy Komorowskim, 15 proc. przy Sikorskim).

W drugiej turze obaj kandydaci PO zdecydowanie wygrywają z obecnym prezydentem.

Olechowski zabrał

W Platformie trzymają fason. -To bardzo dobre sondaże. Wygrywamy w II turze -mówi "Gazecie" szef klubu PO Grzegorz Schetyna. Jednak dodaje też: -Widać, że wyborcy nie oswoili się z tym, że Tusk nie kandyduje. Przepływ głosów do Olechowskiego to efekt tego, że nasz elektorat wciąż nie wie, kto będzie naszym kandydatem.

- Prawdziwe sondaże zaczną się trzy miesiące przed wyborami, na razie traktuję je jako wskaźnik zainteresowania kandydatami. I cieszy mnie, że aż tylu Polaków interesuje się tym, co mówię. Zupełnie nie cieszę się natomiast z tego, jak kandydata szuka Platforma: "Raz, dwa, trzy, prezydentem będziesz ty". To niepoważne traktowanie tego urzędu -mówi "Gazecie" Olechowski.

Jarosław Gowin, platformiany konserwatysta, nie obawia się Olechowskiego. - Będzie tracił. Zabraknie mu aparatu, ludzi i funduszy.

Ale wyniki sondażu na tyle zaniepokoiły premiera, że przyspieszył wewnętrzne badania kandydatów PO. Platforma już zleciła duże, szczegółowe badanie na próbie kilku tysięcy osób.

PO spyta teren

Komorowski? Sikorski? Jak słyszymy w Platformie, Tusk wciąż się waha. - Chce prezydenta, który zapewni dobre relacje z rządem, nie będzie ryzykiem -mówi nam polityk z władz PO.

I dodaje: -Radek ma dwie twarze: nowoczesnego, europejskiego polityka, a z drugiej strony -osoby dość niestabilnej. Bardziej otwarty na współpracę jest Komorowski, ale tłumów nie porwie.

Wczoraj okazało się, że decyzji Platformy należy spodziewać się raczej pod koniec kwietnia. Na wtorkowej wieczornej naradzie Tusk ze Schetyną uznali, że najlepiej będzie, jeśli kandydat będzie wybrany po konsultacjach z partyjnymi dołami.

Są dwa scenariusze: internetowe głosowanie członków partii (ponad 44 tys. osób) lub głosowania na zjazdach kół, powiatów i regionów, gdzie lada chwila będą wybierane nowe władze. Potem zarząd zarekomendowałby jedną osobę, którą zatwierdzi majowa konwencja PO. Platforma ma w tym dwa cele. Pierwszy: pokaże, że w przeciwieństwie do PiS kandydata wybierze demokratycznie. Drugi: opóźni ataki PiS na niego.

Zwolennicy Komorowskiego są przekonani, że to on zyska na konsultacjach, bo cieszy się w partii większym poparciem od Sikorskiego. Ale stronnicy szefa MSZ uważają, że czas gra na jego korzyść -bo będzie zyskiwał w sondażach.

- Skończy się tak, że wystawimy tego, kto będzie miał lepsze notowania -mówi nam polityk z konserwatywnego skrzydła PO.

Czy się pokłócą

W PO słychać jednak głosy, że odwlekanie decyzji może wywołać napięcia. -Powinniśmy jak najszybciej rekomendować kandydata. Już pojawiają się niepotrzebne emocje, choćby u Palikota - mówi wiceszef PO Waldy Dzikowski.

Janusz Palikot, zwolennik Komorowskiego, zaatakował jeszcze we wtorek żonę Sikorskiego, publicystkę "Washington Post" Anne Applebaum za "niezależność i silną pozycję międzynarodową", która mogłaby zaszkodzić Sikorskiemu. Szef MSZ nazwał wczoraj Palikota "męskim szowinistą", ale zadeklarował, że jego żona jako pierwsza dama przestanie pisać do "Washington Post".

Z kolei z konserwatywnego skrzydła (jest za Sikorskim) wyciekają informacje o rzekomych hakach, jakie na Komorowskiego ma zbierać PiS.

- Nie będzie konfliktów. Obraz tworzony przez Palikota i Gowina jest nieprawdziwy. Obaj potraktowali to jako okazję do autopromocji, a nie poważnej pracy na rzecz któregoś z kandydatów - mówi Schetyna.

Palikot jeszcze wczoraj do ewentualnych kandydatów zdążył zaliczyć siebie, Bogdana Zdrojewskiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Według naszych rozmówców w PO raczej nie ma opcji "ten trzeci". W piątek Tusk ma się spotkać z b. premierem Włodzimierzem Cimoszewiczem, ale oferty startu do Pałacu nie będzie (dostanie propozycję kierowania radą ds. polityki zagranicznej przy premierze).

- Jesteśmy partią z solidarnościowym rodowodem. Cimoszewicz ze względu na życiorys byłby trudny do zaakceptowania dla sporej części członków PO i elektoratu - twierdzi Schetyna.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':