Tydzień temu na uroczystości do Katynia premier Rosji Władymir Putin zaprosił premiera Donalda Tuska. Dzień później wolę udziału w kwietniowych uroczystościach zgłosił prezydent. W poniedziałek szef
MSZ Radosław Sikorski "osobiście radził", aby prezydent raczej pojechał na rocznicę 65-lecia zakończenia wojny w Moskwie oraz do Charkowa i Miednoje. - To nie stwarzałoby dwuznaczności - argumentował Sikorski.
- Sprawa jest jasna. Prezydent po prostu będzie obecny w Katyniu, bo to ważna uroczystości dla Polski i Polaków - odpowiada prezydencki minister Mariusz Handzlik.
Jego zdaniem stanowisko głowy państwa nie powinno dziwić MSZ, bo od wielu lat prezydent przejawia wrażliwość na sprawy upamiętnienia przeszłości i ofiar Polaków.
Kancelaria Prezydenta przypomina przy tym, że prezydent zgłosił już wcześniej chęć udziału w uroczystościach. Rzeczywiście. Jak poinformował nas Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, polski organizator uroczystości, 26 stycznia dostał pismo, że prezydent chciałby być obecny w Katyniu. - Oczywiście zadbamy, aby uroczystości przebiegały w godnej atmosferze i aby w godny sposób był tam reprezentowany prezydent - deklaruje Przewoźnik.
Dyplomaci zwracają uwagę, że sprawa rodzi trudności protokolarne. - Premier Rosji zaprosił premiera Polski, pytaniem jest, jaką rolę będzie pełnił prezydent. Formalnie będzie on z racji urzędu przewodniczącym delegacji, ale zaproszony jest premier - mówi nam dyplomata. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski podkreśla, że właśnie to był powód wypowiedzi ministra Sikorskiego. - Jednak skoro prezydent chce jechać, to rolą MSZ jest rozwiązanie tych problemów. Nikt nas nie prześcignie w szacunku do prezydenta - zadeklarował rzecznik MSZ.
Według naszym informacji w najbliższym czasie dojdzie do konsultacji między Handzlikiem, Przewoźnikiem a MSZ.
Nieoficjalnie dyplomaci bardziej niż o sprawy protokołu, boja się o to, co prezydent w Katyniu powie. - Nie zależy nam na powtórce z
Westerplatte - twierdzi jeden z nich. Wówczas na obchodach wybuchu II wojny prezydent wygłosił bardzo ostre przemówienie.
Nie wiadomo też, czy prezydent Kaczyński pojedzie do Moskwy na uroczystości 65. rocznicy zakończenia wojny. - Na razie nie dostaliśmy zaproszenia, więc rozważanie tej kwestii jest bezprzedmiotowe - powiedział nam minister Handzlik.