Sobiesiak, były piłkarz, dzisiaj właściciel kasyn i automatów do
gry, to pierwszy świadek, który chce być przesłuchany przez komisję w obecności adwokata. Może to oznaczać, że będzie ważył słowa, a odpowiedzi na trudne pytania będzie konsultował z pełnomocnikiem. Sobiesiak deklaruje, że chce zeznawać.
Zapowiedział to przed komisją Zbigniew Chlebowski, b. szef klubu Platformy. To jego rozmowy z Sobiesiakiem od lipca 2008 r. do września 2009 r. nagrywali agenci CBA. I to on najwięcej - jak dotąd - zapłacił za ujawnienie kompromitujących rozmów z biznesmenem. Obiecywał w nich pomoc w załatwianiu interesów i blokowanie niekorzystnych dla branży hazardowej zapisów w nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych.
Chlebowski powiedział komisji, że po wybuchu afery Sobiesiak kontaktował się z nim i mówił, że "wszystko wyjaśni".
Sobiesiak według Kamińskiego B. szef CBA Mariusz Kamiński przedstawił komisji obraz Sobiesiaka w najciemniejszych barwach. Powiedział, że w latach 90. interesował się nim UOP i
policja, że finansował wrocławski gang "Czarnego" i że został skazany za skorumpowanie urzędnika samorządowego. - Ma niezwykle rozbudowane kontakty wśród funkcjonariuszy publicznych. (...) jest przyjacielem wszystkich, od prostych urzędników w gminie, po ministrów i wicepremierów naszego rządu. Wśród jego przyjaciół są posłowie, ministrowie, burmistrzowie, radni, ale też wysokiej rangi policjanci, prokuratorzy, w tym prokuratorzy Prokuratury Krajowej - mówił Kamiński.
Sobiesiak według polityków Dotychczas ujawniono znajomość Sobiesiaka z Chlebowskim, b. ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim i b. wicepremierem Grzegorzem Schetyną. Przesłuchiwani bagatelizowali te relacje.
Drzewiecki: - Znam pana Sobiesiaka od ponad dziesięciu lat. Nasza znajomość, sądząc po stenogramach, mogła sprawiać wrażenie dużej zażyłości, w praktyce sprowadzała się jednak do spotkań na turniejach golfowych i innych imprezach sportowych. Nie rozmawialiśmy na temat jego interesów, także tych związanych z hazardem. Nie pomagałem mu w sprawach związanych z jego działalnością gospodarczą.
Chlebowski: - Nigdy nie utrzymywaliśmy jakichś bliskich kontaktów. Być może były to trzy-cztery spotkania towarzyskie, czasami bardzo krótkie spotkania w różnych miejscach, w restauracji, na ulicy, w biurze poselskim, ale to nie była żadna zażyłość.
Schetyna: - To jest znajomość, która się datuje od 2003 r., intensywnie trwała do 2005 r., bo wtedy podjęliśmy współpracę [w ramach klubu sportowego
Śląsk Wrocław] (...) To trwało dwa lata.
Sobiesiak będzie pytany, jak długo zna Schetynę, Chlebowskiego i Drzewieckiego, bo przesłuchiwany w prokuraturze mówił, że ta znajomość może trwać nawet 20 lat.
W czasie przesłuchania biznesmen może ujawnić nazwiska innych osób ze świata polityki, z którymi łączy go znajomość. Przy zeznaniach Chlebowskiego padło już w tym kontekście nazwisko Ryszarda Czarneckiego (kiedyś
Samoobrona, dzisiaj PiS), wywołując jego gwałtowne protesty.
Co i kogo chciał załatwić Sobiesiak Trudnych pytań do Sobiesiaka jest dużo. Będzie pytany, skąd dowiedział się o prowadzonej przeciwko niemu operacji CBA i dlaczego chciał, by jego córka Magdalena, dostała posadę w zarządzie Totalizatora Sportowego (głównej konkurencji firm Sobiesiaka). Posłowie zapytają też, na czym miała polegać prowokacja, którą chiał zorganizować przeciwko wiceministrowi finansów Jackowi Kapicy. Będzie pytany też o sprawę korupcyjną, w której dostał wyrok, i o interesy, które załatwiał za pośrednictwem polityków, w tym przez Marcina Rosoła, szefa gabinetu ministra Drzewieckiego.
Błochowiak: Poparłam poprawkę Chlebowskiego Wczoraj przed komisją zeznawali politycy
SLD: b. premier Leszek Miller (weteran komisji, zeznawał już przed czwartą) i posłanka Anita Błochowiak. Mówili o pracach nad nowelizacją ustawy w czasach rządów lewicy. W 2002 r. Błochowiak zasiadała w podkomisji, w której przeforsowano zmniejszenie (z planowanych 200 do 50 euro) miesięcznych opłat od automatów do gry. Część dokumentów z tych czasów świadczy, że poprawkę zgłosiła Błochowiak. Wczoraj zaprzeczała temu, wskazując, że autorem zmian był Chlebowski. - Przyznam jednak, że poparłam poprawkę pana Chlebowskiego. Wiedziałam, że w tym czasie, gdy automaty dopiero wchodziły na rynek, ten podatek jest zbyt wysoki i może doprowadzić do rozwoju szarej strefy - mówiła Błochowiak.
Zeznania Millera, którego nie starali się usidlić nawet posłowie PiS, do sprawy nie wniosło nic nowego.