Po przeliczeniu głosów ze wszystkich lokali wyborczych poinformowano, że na lidera prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy głosowało 48,95 proc. wyborców. Jego konkurentkę, głoszącą hasła zbliżenia z Zachodem premier Julię Tymoszenko, poparło w niedzielnej drugiej turze wyborów 45,47 proc. wyborców. Tym samym 59-letni Janukowycz uzyskał nad rywalką 3,48 proc. przewagi. Znaczy to, że różnica głosów pomiędzy kandydatami wyniosła niecałe 900 tysięcy.
Komisja czeka, Tymoszenko protestuje Komisja ogłosiła wynik dopiero trzy dni po wyborach, gdyż przedstawiciele Julii Tymoszenko odmawiali podpisania protokołów z rezultatami głosowania. Rosną wciąż obawy o destabilizację Ukrainy. Ugrupowanie premier wciąż nie składa broni. Obóz Julii Tymoszenko zapowiada złożenie pozwów do sądu. Przedstawiciele bloku szefowej rządu uważają, że doszło do znacznych naruszeń wyborczych. Eksperci przewidują jednak, że pozwy skończą się porażką ugrupowania Julii Tymoszenko.
Premier w bojowym nastroju Julię Tymoszenko ostatni raz widziano w niedzielę w nocy, kiedy pospiesznie opuszczała swój sztab w kijowskim hotelu Hyatt. - W jakim pani jest nastroju? - krzyczeli dziennikarze. - W bojowym - rzuciła im Tymoszenko, poczym wsiadła do limuzyny i przepadła jak kamień w wodę.
W jej imieniu wypowiadała się we wtorek Ołena Szustik, wiceszefowa klubu BJuT w Radzie Najwyższej (parlamencie) Ukrainy.
- Wczoraj podjęliśmy decyzję o zaskarżeniu wyników wyborów w niektórych lokalnych komisjach wyborczych, następnie będziemy wymagać przeliczenia głosów i, jeśli uzyskamy pozytywną decyzję sądu, będziemy podważać ogólny wynik wyborów - mówiła Szustik.
Zobacz serwis poświęcony wyborom prezydenckim na Ukrainie.
Komu marzy się powtórka z Pomarańczowej Rewolucji? Szustik relacjonowała w rozmowie z dziennikarzami, że jej ugrupowanie posiada dowody fałszerstw z wielu lokalnych komisji wyborczych, wie o 5,6 proc. wyborców, którzy zagłosowali w domu bez odpowiednich zaświadczeń, oraz "żywych i martwych osobach", głosujących we wschodnich obwodach Ukrainy.
Deputowana BJuT nie wykluczyła, że jeśli potwierdzą się oskarżenia o fałszerstwa, na Ukrainie może dojść do powtórki drugiej tury wyborów. - Prawo nie przewiduje trzeciej tury wyborów, ale w 2004 roku do niej doszło - przekonywała Szustik.
W 2004 roku w drugiej turze wyborów prezydenckich Janukowycz, który był wówczas kandydatem obozu władzy, spotkał się z obecnym prezydentem, Wiktorem Juszczenką. Gdy okazało się, że wyniki głosowania zostały sfałszowane, na Ukrainie wybuchły masowe protesty. W ich następstwie doszło do powtórki drugiej, sfałszowanej tury wyborów, a ostatecznie zwycięstwa Juszczenki. Wydarzenia te znane są jako pomarańczowa rewolucja.
Zobacz, jak przebiegała Pomarańczowa Rewolucja na Ukrainie.
Ukraińscy eksperci wątpią jednak, by obecnie mogłoby dojść do powtórki tego scenariusza.