http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ojcowskie przygody Stanisława z Warszawy

Paweł Moskalewicz
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 02:37

Szef, kiedy usłyszał, że Staszek chce iść na urlop ojcowski, wziął go na bok i rzucił: - Mam wystarczające kłopoty z normalnymi urlopami i wypełnieniem grafiku, więc się, chłopaku, trzy razy zastanów, zanim zaczniesz ekstra głowę zawracać


ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na listy: tacierzynskie@gazeta.pl



Staszek Świetliński z Warszawy od kilku dni pluje sobie w brodę. - Wygłupiłem się i jeszcze sobie kłopotów narobiłem - powtarza.

Ma 24 lata, jego narzeczona jest w szóstym miesiącu ciąży. Staszek pracuje jako sprzedawca w jednym z hipermarketów ze sprzętem RTV i AGD. Gdy na początku roku weszły wżycie przepisy o urlopie tacierzyńskim, rzucił do kolegów z pracy: -To strasznie fajna sprawa, na pewno wezmę.

Koledzy popatrzyli jakoś dziwnie. Od kilku dni słyszy: - No jak tam, Stasiek, kurs przewijania już zrobiony?

- To jest nowość, więc mogą się pojawić żarty, krytyka - trzeba być przygotowanym na taką ewentualność - tłumaczy Justyna Glińska, psycholog z warszawskiego Centrum-Ja.

Bernard Osser, warszawski dziennikarz, który w2009 r. poszedł na część urlopu macierzyńskiego, rozumie, że ojcom, którzy decydują się zająć dzieckiem, nie musi być łatwo. -Moja szefowa Francuzka i koledzy z redakcji kłopotów nie robili, przeciwnie, wspierali mnie - wspomina. - Ale to wyjątek, nie reguła. Zagraniczna firma, liberalny, nieco lewicujący krąg znajomych. Tu łatwo iść na tacierzyński i jeszcze zebrać gratulacje. A jak jest na prowincji?

"Śledzę dyskusję na temat urlopów dla ojców jak opowieść o społeczeństwie usytuowanym na jakiejś innej planecie. Moja córka urodziła synka w maju 2009 r., jego ojciec stracił pracę wkrótce potem. Teraz oboje się nim opiekują, chodzą na spacery, gdyż nie mają pracy. Tata kąpie małego, przewija go itp., ale jednak wolałby pracować i zarabiać" - pisze do nas czytelniczka z niewielkiego miasta.

Urlopy tacierzyńskie wcale też nie ucieszyły niektórych pracodawców. "Mąż pracuje w wielkim koncernie motoryzacyjnym i już na początku tego roku ogłoszono (nieoficjalnie oczywiście), że skorzystanie z takiego urlopu będzie skutkowało obniżeniem pracowniczej oceny rocznej. Oczywiście taka ocena przekłada się na wysokość premii rocznej - im niższa ocena, tym mniejsza premia" - napisała do nas wczoraj czytelniczka w 20. tygodniu ciąży.

Andrzeja Bliklego, szefa rady nadzorczej spółki A. Blikle, taka polityka pracodawców dziwi. - Tydzień czy nawet dwa nie mają wielkiego znaczenia i rewolucji w firmach nie wywołają. Przecież to tyle samo, co trwa przeciętny urlop wypoczynkowy, a te nikogo nie dziwią i nie sprawiają kłopotu - mówi Blikle.

Zgadza się z tym Barbara Osuchowska, project manager z K&K Selekt Centrum Doradztwa Personalnego. Nie jest to duże obciążenie dla pracodawcy, a dla mężczyzny bardzo ważny okres w życiu. Możliwość wykorzystania urlopu i poświęcenia go rodzinie na pewno zaprocentuje w wydajności pracownika po powrocie.

Osuchowska dodaje, że z jej obserwacji wynika, że młodzi rodzice często są lepiej zorganizowani niż osoby samotne. Dobra organizacja w domu przenosi się często do pracy i może się przełożyć na wydajność pracownika.

A Rafał Szymczak, szef dużej agencji public relations Profile, przekonuje, że ludzie to podstawowy kapitał jego firmy; dobrze pracują, gdy są zadowoleni i pozbawieni stresu. - Nasza branża jest dość sfeminizowana, ale gdyby któryś z chłopaków zastanawiał się nad urlopem tacierzyńskim, sam bym go namawiał - twierdzi.

Szymczak dodaje, że jedyny problem to projekty w toku, więc byłby wdzięczny pracownikowi, gdyby poinformował go nieco wcześniej niż w ciągu tygodnia, który w przepisach zapisał ustawodawca. - To normalna sprawa, tak samo podchodzimy do urlopów wypoczynkowych. Staramy się tak je zaplanować, by nie sparaliżować pracy firmy. Ale co do zasady - jestem całym sercem za - deklaruje Szymczak.

Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że o czas z dzieckiem warto walczyć. Osser dziś żartuje, że na urlop macierzyński poszedł, bo jego żona jest feministką. Nie miał więc innego wyjścia. - A poważnie mówiąc - złapałem przez te tygodnie znakomity kontakt z dzieckiem, zupełnie nieosiągalny rodzaj bliskości - twierdzi.

Czekamy na listy: tacierzynskie@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego