Jak się dowiedziała "Gazeta", w piątek premier Tusk ma się spotkać z Włodzimierzem Cimoszewiczem, byłym premierem i szefem
MSZ w lewicowych rządach. Czy będzie go namawiał, żeby był kandydatem Platformy w wyborach prezydenckich?
Sposób na Cimoszewicza - Tematem rozmowy będzie rada autorytetów ds. polityki zagranicznej, którą chce powołać premier. Donald Tusk zaproponuje premierowi Cimoszewiczowi, żeby stanął na jej czele - mówi rzecznik rządu Paweł Graś. Według niektórych naszych rozmówców w PO ta propozycja to sposób na wyeliminowanie Cimoszewicza z prezydenckiego wyścigu, bo po wycofaniu się Tuska to on został liderem sondaży.
Ale Platforma jest w sprawie Cimoszewicza podzielona. Konserwatyści są przeciw, zaś politycy z liberalnego skrzydła patrzą na niego przychylniej.
- Nie mam nic przeciwko kandydaturze Cimoszewicza pod szyldem PO, ale on nie chce. Myślę, że zarząd będzie rozważał jednak dwie kandydatury na prezydenta - marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i szefa MSZ Radosława Sikorskiego - mówi "Gazecie" wiceszef klubu PO Janusz Palikot.
Według Tomasza Tomczykiewicza z zarządu PO rozstrzygający będzie głos Tuska. - Mam wrażenie, że premier, ogłaszając decyzję o niekandydowaniu, wiedział, kogo wskaże na swoje miejsce. Ma tak silny autorytet w partii, że postawi na swoim. I PO to zaakceptuje - mówi Tomczykiewicz. - Cimoszewicz byłby trudny do przełknięcia, bo to osoba z innego obozu politycznego. Ale Tusk już wiele razy nas zaskakiwał - dodaje.
Zarząd za Komorowskim Szef klubu PO
Grzegorz Schetyna poinformował wczoraj, że zarząd partii we wtorek zdecyduje o sposobie wyboru kandydata na prezydenta (brany pod uwagę jest wariant internetowego głosowania wszystkich członków Platformy). A jeśli prawybory nie przejdą, być może poda już nazwisko kandydata.
W zarządzie Platformy najwięcej zwolenników ma Komorowski. Popierają go m.in.: wiceszefowie PO Hanna Gronkiewicz-Waltz, Waldy Dzikowski, szef klubu PO Grzegorz Schetyna, wiceszef klubu Sławomir Nowak i posłanka Urszula Augustyn. - Komorowski jest przewidywalny. Jest w PO dłużej niż
Radosław Sikorski, który przystąpił do Platformy zaledwie dwa lata temu - mówi Dzikowski.
- Jest przewidywalny do bólu, ale tłumów nie porwie. Sikorski jako polityk ze świetnymi kontaktami międzynarodowymi mógłby nadać nowy ton prezydenturze - mówi zwolennik szefa MSZ z konserwatywnego skrzydła Platformy.
Jednak Sikorskiego poparłoby dziś tylko dwóch z 14 członków zarządu - konserwatyści poseł
Jarosław Gowin i europoseł Sławomir Nitras.
Sam premier mówił jeszcze tydzień temu, że szanse na wygraną z Lechem Kaczyńskim ma i Komorowski, i Sikorski.
Ambicja Sikorskiego Wyniki sondażu "Gazety" zamieszały w Platformie. Zwolennicy Komorowskiego chcą, by partia jak najszybciej ogłosiła kandydata. Stronnicy Sikorskiego - przeciwnie. Liczą, że szef MSZ, który w sondażu wypadł lepiej, będzie zyskiwał w kolejnych badaniach.
- Od początku byłem przekonany, że Radosław Sikorski ma większe szanse - komentuje sondaż "Gazety" Jarosław Gowin, zwolennik szefa MSZ. - Rywalizacja Sikorskiego z prezydentem Lechem Kaczyńskim byłaby starciem dwóch Polsk - młodej proeuropejskiej ze starszą, tradycyjną i antyeuropejską, lansowaną przez
PiS - podkreśla.
Z kolei Janusz Palikot, stronnik Komorowskiego, uważa, że to marszałek Sejmu powinien być kandydatem PO. - Wasz sondaż pokazuje, że Sikorski jest odrobinę mocniejszy, ale to nie jest fundamentalna różnica. Komorowski jest lojalny. Sikorski zaś bardzo ambitny, zamiast współpracować z Tuskiem, może w Pałacu grać na siebie - mówi Palikot.