Wojciech Szacki: Sondaż "Gazety" pokazuje, jakie ryzyko podjął Donald Tusk. Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski są od niego wyraźnie słabsi. Prof. Jacek Raciborski, socjolog: Ryzyko widać, wyborcy PO rozproszyli sympatie. Komorowski i Sikorski przyciągają mniej niż połowę zwolenników partii, przy czym - co zaskakujące - Sikorski nieco więcej (49 proc. wobec 41 proc. Komorowskiego). Kilkanaście procent przerzuca się na Andrzeja Olechowskiego, część tęskni za innym kandydatem. To niewesoła wiadomość dla Platformy.
Komorowski wypada gorzej od Sikorskiego. - Nie przeceniałbym tej różnicy. Sikorski przewagę zawdzięcza najmłodszym wyborcom, w wieku 18-24 lat. W tej grupie bije Komorowskiego bardzo wyraźnie, ale ci akurat wyborcy chodzą na wybory najrzadziej.
Widać natomiast, że kandydatura Sikorskiego bardziej krystalizuje wyborców - w wariancie z nim tylko 16 proc. badanych szuka kandydata spoza obecnych w sondażu. Przy Komorowskim niezdecydowanych jest aż 25 proc.
Z wyniku w I turze ucieszy się Lech Kaczyński. - Nie powinien. Perspektywy reelekcji są marne. W II turze nie może liczyć nawet na 40 proc., powinno mu być wszystko jedno, kogo wystawi PO. Potencjał antykaczyński jest tak duży, że zmartwieniem prezydenta powinno być wejście do II tury. Ale jest też tak, że żaden z kandydatów PO nie może mieć pewności II tury. Naciska Olechowski.
Niektórzy wciąż tęsknią za Cimoszewiczem. - Zachowuje olbrzymi potencjał. Z poparciem PO mógłby wygrać, ale to bardzo mało prawdopodobny ruch - byłby trudny do zaakceptowania dla partii. Choć ten sondaż powinien skłonić liderów PO do namysłu.
Olechowski ma sporą przewagę nad Jerzym Szmajdzińskim z SLD. - A gdyby zsumować wyniki Olechowskiego, Szmajdzińskiego i Tomasza Nałęcza, to byłby kandydat na II turę. Wyborcy by się nie obrazili, bo między zwolennikami tej trójki nie ma wielkich różnic ideowych, to centrolewica. Na przeszkodzie stoją interesy partii, które ich popierają. I ich osobiste ambicje.